Nazajutrz, po rozmnożeniu chlebów, tłum stojący po drugiej stronie jeziora spostrzegł, że poza jedną łodzią nie było tam żadnej innej oraz że Jezus nie wsiadł do łodzi razem ze swymi uczniami, lecz że Jego uczniowie odpłynęli sami. Tymczasem w pobliże tego miejsca, gdzie spożyto chleb po modlitwie dziękczynnej Pana, przypłynęły od Tyberiady inne łodzie. A kiedy ludzie z tłumu zauważyli, że nie ma tam Jezusa ani Jego uczniów, wsiedli do łodzi, dotarli do Kafarnaum i tam szukali Jezusa. Gdy zaś odnaleźli Go na przeciwległym brzegu, rzekli do Niego: «Rabbi, kiedy tu przybyłeś?» W odpowiedzi rzekł im Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale dlatego, że jedliście chleb do syta. Zabiegajcie nie o ten pokarm, który niszczeje, ale o ten, który trwa na życie wieczne, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec». Oni zaś rzekli do Niego: «Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boga?» Jezus, odpowiadając, rzekł do nich: «Na tym polega dzieło Boga, abyście wierzyli w Tego, którego On posłał».

 

Mówią, że nie ma głupich pytań, ale pierwsze pytanie wydaje się właśnie głupie: Rabbi, kiedy tu przybyłeś? Dokładniej: Nauczycielu, od kiedy tu (tzn. w Kafarnaum) jesteś? Dlaczego napisałem, że to pytanie wydaje się głupie? Bo pytających wcale nie interesowało, „od kiedy Jezus był w Kafarnaum”. Oni raczej pełni zdumienia mówili: „Wow... jak Ty to zrobiłeś...?!?! Przecież widzieliśmy, że nie odpłynąłeś ze swymi uczniami – a teraz jesteś tu!?!?”.

Drugie pytanie jest nieco dwuznaczne: „Co mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boga?”. Dlaczego dwuznaczne? Bo jeśli przeczytamy je jako kontynuację pełnego zdumienia okrzyku: „Ja Tyś to zrobił?”, to można w nim usłyszeć: „My też tak chcemy!” – My też chcemy robić takie „cuda” (przenosić się z miejsca na miejsce, rozmnażać chleb, leczyć dotykiem, gromadzić i porywać tłumy)! Można też usłyszeć to pytanie, nie doszukując się w nim religijnej powierzchowności i upodobania do tandetnego efekciarstwa. Czynić dzieła Boga to czynić to, co się Bogu podoba. „Co mamy czynić, aby podobać się Bogu?” To pytanie o konkret: „Mówisz nam, byśmy szukali pokarmu, który trwa na życie wieczne – ale co to oznacza w praktyce? Co mamy (z)robić?”.

Trzecie pytanie nie pada wprost, ale można (trzeba!) usłyszeć je poprzez odpowiedź Jezusa: „Szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale dlatego, że jedliście chleb do syta”. Tylko po co zawracać sobie głowę pytaniem, na które Jezus już odpowiedział? Bo dziś nie jest najważniejsze, dlaczego oni Go szukali, ale dlaczego ja Go szukam... A może: dlaczego Go nie szukam...? Albo: dlaczego szukam tak, jak szukam?

A odpowiedź? „Na tym polega dzieło Boga, abyście wierzyli w Tego, którego On posłał”. Wiara, która jest Twoim „największym dziełem...”. Wiara, która jest najbardziej niezwykłym znakiem... – większym niż przenoszenie się z miejsca na miejsce, rozmnażanie chleba, leczenie dotykiem, gromadzenie i porywanie tłumów... Wiara – odpowiedź, której pragnie Bóg...