Gdy Jezus mówił, jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała do Niego: "Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś". Lecz On rzekł: "Tak, błogosławieni są raczej ci, którzy słuchają słowa Bożego i go przestrzegają".

 

Ona to jest szczęśliwa, nie to co ja – kto wie czy za podziwem kobiety z dzisiejszej Ewangelii dla Matki Jezusa nie szła też zazdrość. My też często mówimy: ten to ma dobrze, taki to może być szczęśliwy.

A ja, czy jestem szczęśliwy? Co dla mnie oznacza być szczęśliwym? Dla mnie, nie dla kogoś drugiego. Pan Jezus daje dość konkretną odpowiedź: słuchanie słowa Bożego i zachowywanie go. Modlę się, słucham Boga, a potem wprowadzam to w codzienne życie – w miłość do małżonka, do swojego dziecka, do współpracowników…

Nie ma tu miejsca na bogactwo, przyjemności, rozrywkę? Na wszystko jest miejsce. Ale nie one są najważniejsze. Potwierdzi to niejedna matka wychowująca dzieci, szczęśliwa, choć zmęczona, choć ledwo wiążąca koniec z końcem. Potwierdziłby to bogacz niezaspokojony kolejnymi przyjemnościami. Wielu nawróconych mówi: miałem wszystko, ale… czegoś brakowało.

Panie Jezu, Maryjo Matko Boża, pomóżcie nam żyć Bożym słowem i tym się cieszyć, i w tym dostrzegać prawdziwe szczęście.