Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi. Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma przyjść, i stanąć przed Synem Człowieczym”.

 

Wiemy, jak trudno jest wysłuchać nawet małego koncertu, jeśli trapi nas jakiś problem. Spacerowanie po kwiecistych łąkach wcale nie jest przyjemne, jeśli dzień później czeka nas jakiś egzamin. Mamy wolny czas, ale nie wolne serce, gdyż ciążą na nim troski niepozwalające nam cieszyć się muzyką, ani też podziwiać piękna łąk. Jak zatem możemy postrzegać niewidzialną rzeczywistość duchową i słuchać tajemniczej symfonii boskich głosów?

Liturgia woła: wznieście wasze serca. Nasze serce natomiast jest przykute do ziemi. Jak je uwolnić? Syryjski autor, Opat Izajasz mówi, iż serce staje się lekkie jak puch wraz z podmuchem Ducha Świętego. Jednak puch nie może być mokry od deszczu ani wilgotny od chmur, które nie pozwalają przeniknąć promieniom słonecznym. Słońce osusza puch i pozwoli mu pofrunąć. Naszym słońcem jest Chrystus, a promienie to Jego słowa.