Pojawił się człowiek posłany przez Boga, Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o Światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz posłanym, aby zaświadczyć o Światłości. Była Światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi,tym, którzy wierzą w imię Jego, którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: „Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie”. Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział. Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył.

 

Na początku było Słowo... Ależ ogromna moc zawarta jest w tym fragmencie ewangelii. Co to za Słowo, przez które wszystko się stało? A bez Niego nic się nie stało co się stało. Ależ słowo Boga ma moc sprawczą – On stwarza wszystko swoim słowem! To jest niesłychane!

Jeszcze bardziej poruszające jest to, że On daje mi swoje słowo i mogę je zgłębiać. A im mocniej w nie wchodzę, odkrywam właśnie jego moc. Ale są też momenty w moim życiu, kiedy brakuje mi słów. I mam taką myśl, że brakuje mi wtedy Boga. W takich chwilach sięgam po Biblię i otrzymuję Słowo, i ono działa we mnie swoją mocą...

Amen!