Jezus opowiedział faryzeuszom i uczonym w Piśmie następującą przypowieść: «Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła. Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia».

 

Dotarłem kiedyś do pewnej wzruszającej (jak dla mnie) historii. Otóż w pewnym mieście zorganizowano konkurs recytatorski. Wśród wielu występujących pojawił się znany i ceniony mówca oraz zwyczajny ksiądz proboszcz. Okazało się, że obaj mieli recytować Psalm 23: „Pan jest moim Pasterzem...” – zaczął wytrawny mówca. Wyrecytował Psalm z odpowiednią dykcją, akcentując właściwe słowa.

Przyszła kolej na księdza. Podszedł do wyznaczonego miejsca i drżącym, łamiącym się głosem zaczął mówić: Pan jest moim Pasterzem...

Jak się można domyślić, główna nagroda przypadła w udziale wytrawnemu mówcy za niezwykle trafną interpretację.

Po zakończeniu konkursu zwycięzca podszedł do księdza i powiedział: Ja znam dobrze Psalm, ale ksiądz zna dobrze Pasterza. Znam swojego Pasterza i nawet jak się zgubię (a zdarza mi się to często), wiem, że nie przestanie mnie szukać, aż mnie znajdzie.