Przed rozpoczęciem rozważania:

Wycisz swój umysł i swoje serce. Duchowe wyciszenie jest naszą otwartością na łaskę. Modlitwę do Ducha Świętego postaraj się odmówić spokojnie i powoli, wczuwając się sercem w każde ze zdań.

 

Modlitwa do Ducha Świętego

Duchu Święty, przyjdź,
oświeć mrok umysłu,
porusz moje serce,
pokaż drogę do Jezusa,
pomóż pełnić wolę Ojca,
Duchu Święty, przyjdź.
Maryjo, któraś najpełniej
przyjęła słowo Boże,
prowadź mnie.
Duchu Święty, przyjdź!

 

Akt zawierzenia rekolekcji świętemu Józefowi    

Święty Józefie, któremu Dobry Bóg zawierzył opiekę nad Jezusem i Maryją, zawierzam dziś tobie te rekolekcje i proszę cię w imię twojej miłości do Jezusa i Maryi: opiekuj się mną i wszystkimi, którzy te rekolekcje przeżywają, strzeż nas na drodze do Niepokalanego Serca Maryi, wyproś nam u Dobrego Boga łaskę świadomego i głębokiego poświęcenia się Sercu Twojej Umiłowanej Oblubienicy, Maryi, abyśmy oddając się Jej całkowicie, znaleźli się w bezpiecznym schronieniu Jej Niepokalanego Serca, które jest dla nas wielkim darem Ojca, Syna i Ducha Świętego. Amen.

Jezu, Maryjo, Józefie – oświecajcie nas, pomagajcie nam, ratujcie nas. Amen

 

ROZWAŻANIE DNIA:
„A SŁOWO STAŁO SIĘ CIAŁEM” (J 1,14)

 

Być chrześcijaninem to znaczy NAŚLADOWAĆ JEZUSA.
Jezus wszedł do łona Maryi i ja mam do niego wejść. „Wejść do łona” to znaczy zdecydować się na wejście w NAJŚCIŚLEJSZĄ ZALEŻNOŚĆ, jaka jest możliwa. Taką drogę wybrał Jezus, aby przyjść do nas, i taką drogą my mamy przyjść do Niego.
„Wejść do łona Maryi” to znaczy zdecydować się żyć tym podwójnym oddaniem: Oddać się w pełni Maryi, tak jak uczynił to Jezus, oraz oddać się w pełni Jezusowi, tak jak uczyniła to Maryja.

Przez akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi wchodzimy na drogę, która prowadzi do tego, by kochać Maryję Sercem Jezusa oraz by kochać Jezusa Sercem Maryi.

W Maryi biją Dwa Serca.
Te Dwa Serca są naszym Schronieniem.
Wchodzimy do niego poprzez akt CAŁKOWITEGO ODDANIA SIĘ MATCE BOŻEJ.

 

LEKTURA DUCHOWA:

 

1.  Z NAUCZANIA KSIĘDZA PRYMASA STEFANA WYSZYŃSKIEGO:
 
“Chrystus najlepiej i najpełniej praktykował kult maryjny, cześć do Matki swojej. On Ją pierwszy doskonale wielbił, gdy wyrażał swą miłość i zachwyt. Pierwszy sformułował wszystkie nasze modlitwy maryjne: błagalne i dziękczynne, gdy zarzucał Jej ręce na szyję z dziecięcą prośbą, a potem z dziecięcą wdzięcznością.

Jak my, więcej niż my i wcześniej niż my, ciągle czegoś od Niej potrzebował i ciągle za coś Jej dziękował. Nie mógł się bez Niej obejść.

Każdy z nas nie ma wyboru i nie decyduje o tym, czy ma się zamknąć w łonie matki, czy nie. Tylko Chrystus mógł to uczynić dobrowolnie. I uczynił, gdyż sam chciał. Wybrał maryjną drogę przyjścia na świat! Dobrowolnie zamknął (się)w niewoli Jej dziewiczego łona. Oddał się Jej tak bezwzględnie i absolutnie, że sam nic bez Niej uczynić nie mógł. Uzależnił się od Niej tak całkowicie, jak tylko dziecko może być uzależnione od matki.

Któż był bardziej dosłownie in Sinu Matris – od Jezusa? Któż głębiej oddał się Jej w niewolę?

Największe oddanie się Maryi, niewolnictwo świętych, to tylko słabe echo tego, co uczynił Jezus. Najwyższy kult maryjny to tylko cień prawdziwego kultu maryjnego – Jezusa”[21].

 

2. Z TRAKTATU ŚW. LUDWIKA GRIGNION DE MONTFORT

Drugi powód wskazuje na to, iż słuszne jest, a dla chrześcijanina nadzwyczaj zbawienne, ofiarować się całkowicie Najświętszej Maryi Pannie według wyłożonej tu praktyki, aby tym doskonałej należeć do Pana Jezusa.

Ten dobry Mistrz nie wzgardził zamknięciem się w łonie Najświętszej Dziewicy jako więzień i niewolnik z miłości i był Jej poddany i posłuszny przez lat trzydzieści. Otóż tu, powtarzam, gubi się rozum ludzki, gdy rozważa postępowanie Mądrości Wcielonej: choć mogła, nie chciała Ona oddać się ludziom wprost, lecz przez Najświętszą Dziewicę. Jezus nie chciał przyjść na świat w wieku dojrzałym, bez zależności od kogokolwiek, lecz jako biedne dzieciątko, zależne od starań i opieki Matki Najświętszej. Ta nieskończona Mądrość, która tak bardzo pragnęła uwielbienia Boga Ojca i zbawienia ludzi, nie znalazła skuteczniejszego i odpowiedniejszego środka nad poddanie się we wszystkim Najświętszej Dziewicy, nie tylko przez pierwsze osiem, dziesięć lub piętnaście lat życia, jak inne dzieci, lecz przez lat trzydzieści. Więcej też widać chwały oddała Bogu, swemu Ojcu, poddając się Najświętszej Dziewicy, niż gdyby poświęciła te trzydzieści lat na czynienie cudów, głoszenie słowa Bożego po całej ziemi, na nawracanie wszystkich ludzi – inaczej bowiem to właśnie by czyniła. Jakże wielbi Boga ten, kto za przykładem Jezusa poddaje się Maryi! Czyż mając przed oczyma ów widoczny i znany powszechnie przykład, bylibyśmy tak nierozumni, by myśleć, że znajdziemy doskonalszy i łatwiejszy sposób oddania chwały Bogu niż podporządkowanie się Maryi śladem Jej Syna?[22]

 

3. Z książki dra Emila Neuberta Mój ideał – Jezus, Syn Maryi: Moja Matka – twoją Matką

Jezus:

1.   Bracie mój, tylko wtedy będziesz mógł rzeczywiście naśladować moją dziecięcą miłość do Maryi, kiedy – podobnie jak Ja – staniesz się Jej dziecięciem. A czy wiesz, do jakiego stopnia jesteś dzieckiem Maryi?
Wszyscy wierni myślą, że to wiedzą, bo wszyscy Maryję nazywają Matką. A jednak przeważnie mają nader niedokładne pojęcie o Jej macierzyństwie względem nich. Niektórzy kochają Ją jak gdyby była ich Matką. Co by powiedziała twoja rodzicielka, gdybyś ją zapewniał, że „kochasz ją, jak gdyby była twoją matką”?

2.   Matka jest niewiastą, która daje życie. Maryja dała ci życie – życie najistotniejsze. Dała ci je w Nazarecie, na górze Kalwarii i w chwili chrztu twego.
W Nazarecie poczęła ciebie, Mnie poczynając. Odpowiadając „tak” albo „nie”, wiedziała, że da ci życie lub w śmierci cię zostawi. Powiedziała „tak”, żebyś żył. Zgadzając się na danie Mi życia, zgadzała się na danie życia tobie.
Zostając moją Matką, zostawała i twoją. Od tej chwili w zamiarach Bożych, jak i w Jej zamiarach – bo Ona przenikała po części zamiary Boże i całą duszą łączyła się z nimi – byłeś już cząstką mego Ciała Mistycznego.
Byłem jego głową, ty zaś – jednym z członków. Razem nas Maryja nosiła w swym łonie, choć w różny sposób, bo głowa i członki nie mogą być rozdzielone.

3.   Porodziła cię na górze Kalwarii, oddając Mnie w ofierze za ciebie. Uwolnienie ciebie od grzechu i śmierci dokonało się dopiero na Golgocie. Tam dokończyłem „zniszczenia tego, który dzierżył królestwo śmierci”, i wysłużyłem ci łaskę życia moim życiem. W jedności z Maryją wykonałem to dzieło. Poczęła Mnie jako baranka ofiarnego; z myślą o ofierze karmiła Mnie i wychowała i w chwili ostatniej ofiarowała Mnie Ojcu dla twego zbawienia, wyrzekając się praw swoich matczynych względem Mnie na twoją korzyść. I Ta, która zawsze Dziewicą zostając, radości zaznała tylko w urodzeniu swego Pierworodnego, ciebie i twoich braci zrodziła w boleści najstraszniejszej.

4.   W owej chwili dokonywało się Jej macierzyństwo względem ciebie. I dlatego chciałem to macierzyństwo wówczas ogłosić, powierzając Jana Maryi, a Maryję Janowi. Moje słowa nie stwarzały tego macierzyństwa, ale je zaświadczały i uzupełniały w godzinie najuroczystszej mego życia, w godzinie, kiedy moja Matka, zostawszy także w pełni twoją Matką, najlepiej pojąć mogła swoje macierzyńskie posłannictwo.

 

4. Z ŻYCIA I ROZWAŻAŃ MATKI ELŻBIETY RÓŻY CZACKIEJ:

“Od właściwego postawienia duszy wobec Boga zależy całe jej przyszłe życie wewnętrzne, a co za tym idzie, jej życie wieczne. Gdy człowiek stanie wobec Boga jako stworzenie wobec Stwórcy, jako nicość wobec Bytu, jako dziecko wobec Ojca, gdy wyzwoli się z formułek, a pozwoli, by Duch Święty nim kierował, wtedy stosunek jego do Boga nie będzie sztuczny i wymuszony, ale żywy i gorący, swobodny, radosny i płodny w dobre uczynki. Człowiek, dla którego skarbem jest Bóg i wszystkie rzeczy Boże, i całe niebo z Jego aniołami i Jego świętymi, ten znalazł skarb niewyczerpany, do którego całym sercem przylgnąć powinien, wchłaniając w siebie te skarby Boże, które stopniowo jego samego i życie jego całe i otoczenie jego podniosą ze stanu natury do stanu łaski. Wtedy wszystkie zdarzenia zewnętrzne lub stany duszy służyć będą człowiekowi do przejrzenia i ocenienia ich wobec Boga, mieć będą właściwą wobec Boga wartość i służyć będą wszystkie ku uświęceniu człowieka według słów św. Pawła: «Dobremu wszystko ku dobremu się obraca»”[23].

 

ŚWIATŁO Z FATIMY oraz od świętych i mistyków:

13 października 1917 roku miało miejsce szóste objawienie się Matki Bożej w Fatimie. Po zakończeniu cudu słońca dzieci miały widzenie Świętej Rodziny – ukazała im się Matka Boża oraz święty Józef z Dzieciątkiem Jezus na rękach. Święty Józef oraz Dzieciątko Jezus błogosławili świat znakiem krzyża. To bardzo ważne widzenie i wielkie światło.

Możemy to nazwać objawieniem Drogi Dziecięctwa duchowego. Dziecięctwo Jezusa się nie zakończyło. Ono trwa na wieki. To jest droga ocalenia na Czasy Ostateczne. Potwierdzają to doświadczenia świętych oraz mistyków. Przytoczymy tutaj tylko kilka z wielu znaków czasu.

Tereska od Dzieciątka Jezus i „mała droga” dziecięctwa

Dzięki jej życiu oraz słynnym Dziejom duszy cały świat poznał drogę dziecięctwa duchowego. Bóg posłużył się tą młodą Francuzką, aby ukazać potęgę dziecięcej ufności. Jej życie oraz przykład rzuciły nowe światło na słowa Jezusa: Jeśli się nie staniecie jak dzieci – nie wejdziecie do Królestwa Bożego. Tereska jest wielkim Bożym darem na nasze czasy, który mamy wciąż na nowo odkrywać.

Alicja Lenczewska i dziecięctwo na czasy ostateczne

W cytowanych już dzisiaj dziennikach Alicji Lenczewskiej Pan Jezus ukazuje drogę dziecięctwa duchowego jako wybraną przez Boga drogę duchowego ocalenia w czasach ostatecznych. Oto rozmowa Alicji z Panem Jezusem:
–  Czy droga dziecięctwa jest lepsza od innych?
† Na te czasy, tak. Rozsadzone będą stare schematy. Zatem nie trzeba się ich trzy mać, tylko słuchać głosu Mego.
–  A jeśli ktoś nie słyszy głosu Twego?
† Niech pragnie i prosi, a usłyszy i rozpozna, jaka jest wola Moja.
–  Co z tymi, których powołujesz do innej niż mała droga dziecięctwa?
† Duch dziecięctwa powinien przeniknąć wszystkich[24].

Ks. Marcin Popiel i duchowość „nienarodzenia w Maryi”

W podobnym czasie te same duchowe natchnienia odkrywał i nimi owocnie żył słynny proboszcz z parafii w Szewnej  k. Ostrowca Świętokrzyskiego – ks. Marcin Popiel.

Słusznie mówiono o nim, że znacznie „wyprzedził swój czas”. Był prekursorem nowe- go stylu duszpasterstwa. Pragnął, by parafia nie była instytucją, lecz domem rodzinnym, gdzie nie ma godzin urzędowania, bo kapłani i siostry zakonne są dyspozycyjni dla potrzebujących o każdej porze, odwiedzają parafian bez zapowiedzi, by poznać ich prawdziwe życie, troski i problemy dnia codziennego. Zorganizował punkt apteczny, przedszkole oraz kaplice dojazdowe – aby ludzie mieli bliżej na Mszę Świętą. Był mistykiem, a równocześnie wielkim realistą. W życiu duchowym kierował się
„W głąb – do łona Maryi, aby żyć tam razem ze swoim bratem Jezusem”.
„Jestem non natus” – mawiał o sobie. (Non natus to znaczy „nienarodzony”).
Przez wiele lat studiował drogę dziecięctwa małej Teresy, ale cały czas czegoś mu w niej brakowało. „Być jak dziecko” – owszem, ale małe dziecko potrafi już grymasić i wymuszać na mamie różne rzeczy, a on chciał być totalnie zależny i w pełni posłuszny. Oświecenie przyszło, kiedy ksiądz Marcin ujrzał kobietę w stanie błogosławionym.
„To jest to!” – wykrzyknął i zaczął robić notatki: „Chcę być dzieckiem nienarodzonym. Wtedy będę totalnie zależny od Boga”.
Natchnienia, które odkrywał, idealnie korespondowały z głoszoną przez prymasa Wyszyńskiego ideą oddania narodu w niewolę Matki Bożej. W swoim duchowym dzienniku ksiądz Marcin zapisał prorocze słowa:
„Osiągnę rozszerzenie idei całkowitej ufności na całą Polskę. Uczynię to przez definitywne i bezwarunkowe oddanie się Matce Bożej”.

 

WEZWANIE DNIA 

Znajdź dziś troszkę czasu, aby w zupełnej ciszy rozkoszować się słowem Bożym z psalmu 131. Niech jego słowa wnikną głęboko do twojej duszy, rodząc pokój i wielką ufność:

Psalm 131
„Panie, moje serce się nie pyszni i oczy moje nie są wyniosłe.
Nie gonię za tym, co wielkie, albo co przerasta moje siły. Przeciwnie: wprowadziłem ład i spokój do mojej duszy. Jak niemowlę u swej matki, jak niemowlę – tak we mnie jest moja dusza [podkr. A.P.]
Izraelu, złóż w Panu nadzieję odtąd i aż na wieki!” (Ps 131,1-3)

 

ŚWIATŁO SŁOWA:

„»Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego«. Nikodem powiedział do Niego: »Jakżeż może się człowiek narodzić będąc starcem? Czyż może powtórnie wejść do łona swej matki i narodzić się?«” (J 3,3-4)

 

MAŁY WIECZERNIK MODLITWY:

Dziecko w łonie matki milczy i przyjmuje od niej wszystko. Na tym polega istota modlitwy milczenia.
Znajdź dziś 5–15 minut na modlitwę osobistą w ciszy. Módl się tak, jak cię poprowadzi twoje serce.
Możesz trwać w ciszy. Możesz rozmawiać z Jezusem, zadając konkretne pytania. Możesz zaprosić Maryję i modlić się w Jej obecności.
Czas osobistej modlitwy to najważniejszy czas tych rekolekcji.

 

NA KONIEC: „ZABIERZ SŁOWO!”

Wybierz z tego dnia jedno zdanie, myśl lub słowo, które najbardziej cię dotknęło, i rozważaj je w swoim sercu nieustannie aż do następnej medytacji.
Czyń tak jak Maryja, która „zachowywała te sprawy w swoim sercu i rozważała je”.

 

DZIĘKCZYNIENIE:

Podziękuj Panu Bogu, odmawiając trzykrotnie modlitwę:
CHWAŁA OJCU I SYNOWI I DUCHOWI ŚWIĘTEMU, JAK BYŁA NA POCZĄTKU TERAZ I ZAWSZE I NA WIEKI WIEKÓW, AMEN.


ŚWIADECTWO:

Wstyd mi się przyznać...

Szczęść Boże.

Wstyd mi się przyznać, ale przez trzydzieści lat życia bardzo rzadko przyjmowałam Pana w Komunii Świętej. Choć zawsze byłam osobą wierzącą, lubiłam się modlić, uczęszczać na niedzielną Mszę Świętą, jednak nie przystępowałam do Komunii. Kiedy o tym piszę, to aż sama nie dowierzam. Czułam się tak niegodna, że nawet świeżo po spowiedzi miałam wątpliwości, czy przyjąć ciało Chrystusa.. Proces przemiany zaczął się 3 lata temu, kiedy dołączyłam do Wspólnoty Maryjnej. Teraz po 33-dniowych rekolekcjach widzę ogromne owoce. Oczyszczenie przez wylanie morza łez, poznanie siebie, otwarcie oczu na Bożą dobroć, rozkochanie się w modlitwie różańcowej.

Przede wszystkim jednak owocem jest pokonanie lęku przed przyjmowaniem Ciała Pana Jezusa. Zapraszam Maryję do serca i mówię: ,,chodź Maryjo ze mną”. Przystępuję do Komunii z wewnętrznym pokojem. Podczas trwania rekolekcji prawie codziennie uczestniczyłam we Mszy Świętej, karmiąc się Ciałem Pańskim. Potrzebuję Jezusa, to moje lekarstwo. Czasem wracają myśli, że jestem niegodna, ale są dużo słabsze. Maryja daje mi odwagę i siłę je przezwyciężyć. Dawniej bardzo dłużyła mi się modlitwa różańcowa, a teraz - ledwo wezmę paciorki do ręki, a okazuje się, że po chwili ostatnia dziesiątka.

Dziękuję Mamo, że zawalczyłaś o mnie.

Uczestniczka.


21.  S. Wyszyński, Oddani Maryi w trosce o Kościół, Częstochowa 2019, s. 17-18.
22.  L. M. Grignion de Montfort, Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny, nr 139–140.
23.  E. R. Czacka, Dyrektorium, Laski, dn. 7 X 1928r.
24.  A. Lenczewska, Świadectwo, nr 497.

 

Wersja skrócona - skrócona do 15 minut forma rekolekcji zawierająca głównie nauczania kardynała Wyszyńskiego oraz Matki Elżbiety Róży Czackiej TUTAJ!