Jezus powiedział do swoich uczniów: "Gdy przyjdzie Paraklet, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On zaświadczy o Mnie. Ale wy też świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku. To wam powiedziałem, abyście się nie załamali w wierze. Wyłączą was z synagogi. Ale nadto nadchodzi godzina, w której każdy, kto was zabije, będzie sądził, że oddaje cześć Bogu. Będą tak czynić, bo nie poznali ani Ojca, ani Mnie. Ale powiedziałem wam o tych rzeczach, abyście, gdy nadejdzie ich godzina, pamiętali, że Ja wam o nich powiedziałem".

 

O ile dobrze pamiętam, to taka formuła "będę mówił prawdę i tylko prawdę" jest wypowiadana w amerykańskich filmach podczas przesłuchania w sądzie.
Jezus już kolejny dzień w ewangelii przygotowuje nas do posłania Ducha Prawdy. On sam o sobie mówi, że jest "prawdą" oraz że "poznacie prawdę, a ona was wyzwoli".
Wiemy o tym dobrze, że jako chrześcijanie mamy starać się naśladować Jezusa. Różnie to nam wychodzi... Jednak w przypadku prawdy nie ma możliwości naciągania na zasadzie "chciałem, ale mi nie wyszło". Tu sprawa jest jasna, albo żyję w prawdzie albo nie?