Bezbożni mówili: «Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny: sprzeciwia się naszemu działaniu, zarzuca nam przekraczanie Prawa, wypomina nam przekraczanie naszych zasad karności. Zobaczmy, czy prawdziwe są jego słowa, wybadajmy, co będzie przy jego zgonie. Bo jeśli sprawiedliwy jest synem Bożym, Bóg ujmie się za nim i wyrwie go z rąk przeciwników. Dotknijmy go obelgą i katuszą, by poznać jego łagodność i doświadczyć jego cierpliwości. Zasądźmy go na śmierć haniebną, bo – jak mówił – będzie ocalony».

 

Bez względu na to, jak mi dokuczą, poniżą, zszargają, jak bardzo oplują i skompromitują przed innymi, gdy będę trwał przy Bogu – będę ocalony. Dla Boga bowiem warto tracić twarz, czas i życie. W końcu, jak w innym miejscu mówi Pismo, to ostatecznie „oblicza wasze nie zapłoną wstydem”.