Jezus powiedział do swoich uczniów: «Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku? Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, podczas gdy belka tkwi w twoim oku? Obłudniku, usuń najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata».

 

Jakże proste w zrozumieniu są słowa Jezusa, które dzisiaj słyszymy, i jakże trudno nam się do nich dostosować. Chciałoby się powiedzieć – im prościej, im wyraźniej, tym trudniej. Dlaczego tak jest? Odpowiedź daje nam Jezus: to z powodu obłudy, która w mniejszym lub większym stopniu siedzi w każdym z nas. Łatwiej nam widzieć siebie w lepszym świetle niż innych, a czasami także w gorszym – zawsze przecież znajdziemy kogoś, kto według nas jest lepszy lub gorszy od nas.

Jezus zachęca nas, byśmy stanęli dziś w prawdzie, byśmy się jej nie bali, niezależnie od tego, co ma na nią wpływ, jakie braki i deficyty jej towarzyszą. On przyjmuje każdego z nas takiego, jakim jest, razem z Ojcem i Duchem Św. Kocha każdego z nas, z naszą prawdą o nas. Nie doszukujmy się drzazgi u innych, by lepiej się poczuć, ale z naszą belką stańmy przed Bogiem i prośmy o łaskę przyjęcia siebie takimi, jakimi jesteśmy, byśmy mogli doświadczyć Bożego miłosierdzia.