Jezus powiedział do swoich uczniów: "Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej bowiem nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie. Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni to lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam, już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i obmyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie".

 

W dzisiejszym świecie wiele akcji dobroczynnych wpisanych jest w działalność, nazwijmy ją „komercyjną”. Czyni się co prawda wiele dobra, organizuje się wspaniałe akcje, ale jednocześnie oczekuje się prawie natychmiast, że inni to zauważą, napiszą o tym artykuł, odznaczą na Facebooku. Tłumaczy się to najczęściej tym, że dzięki takiemu działaniu znajdzie się nowych sponsorów, zbuduje się pozytywny obraz firmy i będzie można czynić jeszcze więcej dobra. Wszystkie te argumenty są jak najbardziej słuszne. Ale jedynie w kategoriach pijarowskich podręczników. Jezus mówi dzisiaj o dobroczynności zupełnie bezinteresownej. „Niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa”. Przyznam się, że jest to trudne. Bo nas chrześcijan również przeniknęła mentalność skomercjalizowanego i sfejsowanego świata. Może bardziej jesteśmy skłonni uwierzyć poradnikowi od marketingu niż słowom Jezusa? Czy jeszcze jesteśmy w stanie czynić dobro i nie przejmować się tym, że ktoś nas nie pochwalił i na forum internetowym nie bił nam braw? I z tym pytaniem, u progu Wielkiego Postu, zostawiam każdego z nas.