Jezus wszedł do świątyni i zaczął wyrzucać sprzedających w niej. Mówił do nich: „Napisane jest: «Mój dom będzie domem modlitwy», a wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców”. I nauczał codziennie w świątyni. Lecz arcykapłani i uczeni w Piśmie oraz przywódcy ludu czyhali na Jego życie. Tylko nie wiedzieli, co by mogli uczynić, cały lud bowiem słuchał Go z zapartym tchem.

 

Kiedy czytamy Ewangelię, najczęściej wzorem do naśladowania jest dla nas sam Chrystus. Dzisiejsza perykopa stawia nam za wzór lud przybywający do świątyni. Słuchał on Jezusa „z zapartym tchem”. Słówko greckie, które tłumacze zdecydowali przełożyć w ten sposób, oznacza „być zawieszonym, być poświęconym komuś”, ale też „trzymać się czegoś, czepiać się”.

Mamy słuchać Jezusa tak, by nie tylko wstrzymywać oddech podczas Jego nauczania, ale by na tym słowie całkowicie się „zawiesić”, trzymać się go kurczowo w życiu, jak bezpiecznej liny nad przepaścią.