Jezus przemówił tymi słowami: «Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, bo zamykacie królestwo niebieskie przed ludźmi. Wy sami nie wchodzicie i nie pozwalacie wejść tym, którzy do niego idą. Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, bo przemierzacie morze i ziemię, żeby pozyskać jednego współwyznawcę. A gdy się nim stanie, czynicie go dwakroć bardziej winnym piekła niż wy sami. Biada wam, przewodnicy ślepi, którzy mówicie: „Kto by przysiągł na przybytek, nic to nie znaczy; lecz kto by przysiągł na złoto przybytku, ten jest związany przysięgą”. Głupi i ślepi! Cóż bowiem jest ważniejsze, złoto czy przybytek, który uświęca złoto? Dalej: „Kto by przysiągł na ołtarz, nic to nie znaczy; lecz kto by przysiągł na ofiarę, która jest na nim, ten jest związany przysięgą”. Ślepcy! Cóż bowiem jest ważniejsze, ofiara czy ołtarz, który uświęca ofiarę? Kto więc przysięga na ołtarz, przysięga na niego i na wszystko, co na nim leży. A kto przysięga na przybytek, przysięga na niego i na Tego, który w nim mieszka. A kto przysięga na niebo, przysięga na tron Boży i na Tego, który na nim zasiada».

 

Każdy z nas zna błogosławieństwa, jednak czy tak samo znamy Jezusowe biada?

To zdecydowanie trudniejszy tekst, jeśli potraktujemy go faktycznie jako rachunek sumienia dla nas, a nie dla innych. Warto przyjrzeć się sobie w kontekście tych słów, bo przecież Jezus nie wypowiada ich, byśmy się zaczęli bać, ale byśmy lepiej poznali Jego, Jego myślenie i spojrzenie na codzienność. Tym bardziej że jest ono tak inne od naszego, a jak sam Jezus mówi o sobie, to On jest bramą, więc to przez Niego wchodzimy do nieba. Biada to wskazówka, co zmienić, by osiągnąć zjednoczenie z Bogiem.