Jezus począł czynić wyrzuty miastom, w których najwięcej Jego cudów się dokonało, że się nie nawróciły. Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno w worze i w popiele by się nawróciły. Toteż powiadam wam: Tyrowi i Sydonowi lżej będzie w dzień sądu niż wam. A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do Otchłani zejdziesz. Bo gdyby w Sodomie działy się cuda, które się w tobie dokonały, zostałaby aż do dnia dzisiejszego. Toteż powiadam wam: Ziemi sodomskiej lżej będzie w dzień sądu niż tobie.

 

W dzisiejszej Ewangelii usłyszeliśmy wiele trudnych nazw: Korozain, Betsaida, Sydon czy Kafarnaum. To nazwy miast, w których Jezus przebywał i w których nauczał. Jeżeli macie w domu atlas biblijny albo mapę Ziemi Świętej z czasów Jezusa, możecie spróbować odnaleźć te miejsca (oczywiście z pomocą rodziców).

Jest jeszcze jedna wspólna rzecz łącząca wszystkie te wymienione w Ewangelii miejscowości. W każdej z nich Jezus dokonał niezwykłych cudów. Uzdrawiał i wypędzał złe duchy. Pomimo tego mieszkańcy tych miast nie uwierzyli w Niego. Widząc tak wielkie dzieła, nie uznali w Jezusie Mesjasza i Boga. Konsekwencją takiej sytuacji może być straszliwy koniec tych miast i jego mieszkańców – zejście do otchłani czy zniszczenie.

Zapytacie zapewne, jaka nauka płynie dla nas z dzisiejszego czytania. Myślę sobie, że musimy starać się dostrzegać na co dzień wielkie dzieła Boże. Musimy dostrzegać cuda, jakie dzieją się pośród nas każdego dnia, i okazywać Bogu wdzięczność. Dziękować za wysłuchane prośby, za rodziców, za piękno przyrody, za dobrą zabawę i radość.

Jeżeli nie dostrzegamy wokół siebie Bożego działania, stajemy się podobni do mieszkańców tych biednych miast, o których mówił dziś Jezus.