Kiedy Maryja zgodziła się zostać Matką Syna Bożego, stała się „błogosławioną między niewiastami”. Błogosławioną - czyli szczęśliwą, chociaż pewnie wówczas nie wiedziała, że droga Jej macierzyństwa będzie trudna, pełna cierpienia i naznaczona „mieczem boleści”.

Kobieta z tłumu dostrzega wyjątkowość Matki Jezusa, może nawet trochę Jej zazdrości. Doceniając Maryję, podkreśla wyjątkowość Jej Syna, gdyż zgodnie ze zwyczajem wschodnim pochwała matki, która urodziła i wychowała, była również uznaniem dla syna.

Jezus nie zaprzecza słowom kobiety, ale daje pod rozwagę przykład życia Swojej Matki – Jej przyjęcie Słowa, zgodę na to Słowo, życie Nim i rozważanie w sercu.

Jezus mówi, że ja też mogę być błogosławioną! 

Wystarczy, że za wzorem Jego Świętej Matki będę słuchać i przestrzegać Bożych nakazów, że tak jak Jego Matka, będę karmić się każdym Słowem, które pochodzi z ust Jezusa i robić wszystko, cokolwiek On powie. To tak niewiele, a jednocześnie takie trudne i niepopularne w dzisiejszym świecie.

Boże Ojcze, proszę Cię gorąco, posyłaj Twojego Ducha i napełniaj mnie cierpliwością, pokorą, pokojem i zrozumieniem, abym przez wstawiennictwo Przenajświętszej Matki Twojego Syna potrafiła pomagać i towarzyszyć tym, którzy chcą się narodzić na nowo. Aby Twoje Słowo raz usłyszane, było przestrzegane, wcielane w czyn, przynosiło dojrzałe owoce i obfite plony.