Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do dziewicy poślubionej mężowi imieniem Józef, z rodu Dawida; a dziewicy było na imię Maryja. Wszedłszy do Niej, Anioł rzekł: «Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami». Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co by miało znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie on wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca». Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?». Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego okryje Cię cieniem. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. a oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, którą miano za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego». Na to rzekła Maryja: «Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego». Wtedy odszedł od Niej Anioł.

 

„Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus»” (Łk 1,30-31).

To już ostatnie chwile Adwentu. Wielkimi krokami zbliżamy się do uroczystości Bożego Narodzenia. Nasze myśli coraz intensywniej krążą wokół tych świąt, coraz więcej czasu zajmują nam przygotowania do nich. Czy jednak nasze działania i myśli idą we właściwym kierunku?

Czym dla nas są te święta? Czy tylko rodzinną uroczystością, czy jedynie okazją do miłego spędzenia czasu? O wiele rzeczy zabiegamy i kłopoczemy się, bo zgodnie z tradycją chcemy je mieć w wigilijny wieczór. Czy pamiętamy przy tym, że są one czymś drugorzędnym i nieważnym?

Przed świętami ważne jest przystąpienie do sakramentu pojednania. W kolędzie będziemy śpiewać: „Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli”. Aby ten pokój naprawdę mógł zagościć w naszych sercach i w naszych domach rodzinnych, nie wystarczą tylko zewnętrzne porządki, tradycyjne dania i potrawy świąteczne czy nawet odświętne ubranie i czas wolny od pracy i nauki. Jezus musi narodzić się w moim sercu – wówczas te święta będą miały swój sens.

Rozpoczynając Wigilię, należy odczytać fragment Ewangelii według św. Łukasza (2,1-20), który wprowadzi nas w klimat wydarzeń tamtej bożonarodzeniowej nocy sprzed dwóch tysięcy lat. Później przychodzi moment, kiedy łamiemy się opłatkiem – tym, co kojarzy się z codziennym chlebem, co nawiązuje również do Chrystusowego Ciała, które przyjmujemy w Komunii Świętej. Opłatek – wyraz naszej miłości, przebaczenia, a jednocześnie symbol obdarowania naszych najbliższych tym, co mamy najdroższego – bycia dla nich jak dobry chleb.

O północy pasterka – w blasku gwiazd, w atmosferze świątecznej ciszy, świata pojednanego między sobą i z Bogiem – gromadzimy się przy ołtarzu, który na tę noc zamienia się w betlejemską szopkę, aby tam towarzyszyć Maryi i Józefowi, stanąć w gronie pasterzy i usłyszeć Dobrą Nowinę – Oto zwiastuję wam radość wielką – dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz Pan!

Postarajmy się znaleźć odrobinę czasu podczas tych świąt, aby usiąść czy uklęknąć przy żłóbku w kościele i pomyśleć o tej miłości, która sprawiła, że Syn Boży stał się nam tak bliski, że został jednym z nas, aby podzielić nasz los, aby przy nas zamieszkać. Pomedytujmy nad tym, jaka wielka światłość promieniuje z tego prostego i biednego żłobu, w którym złożony jest Zbawiciel-Dziecina.

Możemy sobie tylko życzyć tej radości, jaką przeżyli pasterze w Betlejem – jak to dobrze, że Pan jest wśród nas, że nie jesteśmy na tym świecie sami. Jego obecność nas otula, dodaje nam odwagi i ufności, aby patrzeć z nadzieją na swoje życie.

Tylko wtedy święta będą dla nas błogosławieństwem, gdy Boże Dziecię będzie naprawdę centralną postacią tych świąt, a wszystko inne znajdzie się w Jego cieniu.