Tak mówi Pan: «Dałem im przykazanie: „Słuchajcie głosu mojego, a będę wam Bogiem, wy zaś będziecie Mi narodem. Chodźcie każdą drogą, którą wam rozkażę, aby się wam dobrze wiodło”. Ale nie usłuchali ani nie chcieli słuchać i poszli za zatwardziałością swych przewrotnych serc; obrócili się plecami, a nie twarzą. Od dnia, kiedy przodkowie wasi wyszli z ziemi egipskiej, do dnia dzisiejszego posyłałem do was wszystkie moje sługi, proroków, każdego dnia, bezustannie, lecz nie usłuchali Mnie ani nie nadstawiali uszu. Uczynili twardym swój kark, stali się gorsi niż ich przodkowie. Oznajmisz im wszystkie te słowa, ale cię nie usłuchają; będziesz wołał do nich, lecz nie dadzą ci odpowiedzi. I powiesz im: „To jest naród, który nie usłuchał głosu Pana, swego Boga, i nie przyjął pouczenia. Przepadła wierność, znikła z ich ust”».

 

Bóg żali się Jeremiaszowi jak rodzic, który jest zaniepokojony zachowaniem swojego dziecka. Izrael woli być zniewalany grzechem, niż żyć w wolności proponowanej przez Boga.

A ja? Stoję teraz przed Bogiem obrócony plecami, czy chcę Mu pokazać swoją twarz?

Gdy idziemy do spowiedzi, czasami boimy się tak bardzo, jakby Bóg czekał na nas z toporem bezlitośnie ścinającym twarde karki. Bóg jednak czeka z zaproszeniem, by oddać się Mu, słuchać Jego przykazań i cieszyć się życiem.