Bóg dał mi wszystko...

Wtorek, VIII Tydzień Zwykły, rok II, Mk 10,28-31

Piotr powiedział do Jezusa: «Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą». Jezus odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci lub pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól, wśród prześladowań, a życia wiecznego w czasie przyszłym. Lecz wielu pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi».

 

„Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą”.

Zazwyczaj słowa te odnosimy do tych wszystkich osób, które usłyszały słowa zaproszenia do oddania swojego życia na służbę Bogu i ludziom w życiu kapłańskim lub w życiu konsekrowanym. Ale to tak nie jest. Jeśli przypomnimy sobie słowa Jezusa: „Nikt nie może dwom panom służyć” (Mt 6,24), to nie ulega już wątpliwości, że każdy chrześcijanin winien podążać tylko za Jezusem. Bez względu na drogę (rodzaj powołania), którą idziemy do zbawienia, idziemy za Jezusem. Relacja z Nim winna być dla nas najważniejsza, winna być dla nas punktem odniesienia w każdej innej relacji. Troska o żywość i autentyczność tej relacji winna być dla nas najważniejszą troską. 

Natomiast obietnicą „stokroć więcej teraz (...)” Jezus błogosławi każdą inną relację zarówno do ludzi, jak i dóbr materialnych, o ile one zawsze zostawią pierwsze miejsce dla relacji z Jezusem. To troska o naśladowanie Jezusa w drodze do zbawienia ma być dla nas najważniejsza. Gdy tak będzie, nie braknie nam niczego. Gdy z miłości do Boga zostawimy wszystko (ON będzie najważniejszy), to otrzymamy tak wiele, wiele nowych i pięknych relacji, że spokojnie powiemy: Bóg dał mi wszystko...