Pan Bóg, widząc, że wielka jest niegodziwość ludzi na ziemi i że usposobienie ich jest wciąż złe, żałował, że stworzył ludzi na ziemi, i zasmucił się. Wreszcie Pan rzekł: «Zgładzę ludzi, których stworzyłem, z powierzchni ziemi: ludzi, bydło, zwierzęta pełzające i ptaki podniebne, bo żałuję, że ich stworzyłem». Tylko Noego Pan darzył życzliwością. Pan rzekł do Noego: «Wejdź wraz z całą twą rodziną do arki, bo przekonałem się, że tylko ty jesteś wobec mnie prawy wśród tego pokolenia. Z wszelkich zwierząt czystych weź z sobą siedem samców i siedem samic, ze zwierząt zaś nieczystych po jednej parze: samca i samicę; również i z ptactwa – po siedem samców i po siedem samic, aby w ten sposób zachować ich potomstwo dla całej ziemi. Bo za siedem dni spuszczę na ziemię deszcz, który będzie padał czterdzieści dni i czterdzieści nocy, aby wyniszczyć wszystko, co istnieje na powierzchni ziemi – cokolwiek stworzyłem». I wypełnił Noe wszystko tak, jak mu Pan polecił. A gdy upłynęło siedem dni, wody potopu spadły na ziemię.

 

Nie ma, naprawdę nie ma u Pana Boga przypadków! Pierwsze czytanie zapowiada potop: deszcz padający przez czterdzieści dni i czterdzieści nocy miał zniszczyć wszystko, z wyjątkiem Noego, jego rodziny i stworzeń na arce. Tak, by świat mógł niejako zacząć się na nowo. "Tylko Noego darzył Pan życzliwością" – notuje autor Księgi Rodzaju.

I oto my słuchamy tego słowa u progu czterdziestodniowego (!) czasu pokuty, tuż przed Popielcem. Dostajemy szansę na nawrócenie, na nowy start. Każdy z nas staje się Noem, do którego Bóg wyciąga rękę i daje konkretne narzędzia, by nikt z nas nie zginął, ale mógł w czas Paschy odnowić przymierze. Oto nasz Bóg darzy nas życzliwością.