Każdy kapłan Starego Testamentu staje codziennie do wykonywania swej służby i wiele razy składa te same ofiary, które żadną miarą nie mogą zgładzić grzechów. Ten przeciwnie, złożywszy raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, zasiadł po prawicy Boga, oczekując tylko, "aż nieprzyjaciele Jego staną się podnóżkiem pod Jego stopy". Jedną bowiem ofiarą udoskonalił na wieki tych, którzy są uświęcani. Daje nam zaś świadectwo Duch Święty, skoro powiedział: "Takie jest przymierze, które zawrę z nimi po owych dniach, mówi Pan: Nadam prawa moje w ich sercach, także w myśli ich je wypiszę. A na ich grzechy oraz ich nieprawości więcej już nie wspomnę". Gdzie zaś jest ich odpuszczenie, tam już więcej nie zachodzi potrzeba ofiary za grzechy.

 

Można powiedzieć, że mamy lepszą pamięć od Pana Boga. Trudniej zapominamy o tym, co złe. Wiele razy słyszałem taką sentencję: „Wybaczę, ale nie zapomnę”. To bardzo smutne. Najczęściej oznacza złą wolę. Ciągle mało w nas miłosierdzia – nawet mimo słów Jezusa: „Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy”. Jak dobrze, że Bóg jest bardziej łaskawy niż my, że ma gorszą pamięć.