Bóg widzi inaczej niż człowiek – przekonujemy się o tym dość często, zgłębiając treść Ewangelii. Jezus zupełnie inaczej niż Jemu współcześni spojrzał na jawnogrzesznicę, inaczej patrzył na celników, odmienne podejście przejawiał wobec trędowatych i dzisiaj z zupełnie innej perspektywy spogląda na ubogą wdowę.

Jezus także nas widzi całkowicie inaczej niż my sami na siebie spoglądamy. On zawsze widzi przede wszystkim to, co mamy w sercu… I owszem, ktoś może przytoczyć tu znane powiedzenie o piekle wybrukowanym dobrymi intencjami, a jednak trzeba i nam uczyć się takiego podejścia do człowieka, jak czynił to sam Chrystus.

Dzisiejsza Ewangelia przywodzi mi na myśl tych, którzy mają niemały problem z modlitwą, z tą dla wielu ofiarą ponad wszelkie możliwości. Myślę jednak, że trzeba zacząć od swojego duchowego ubóstwa i do niebiańskiej skarbony należy wrzucić owe dwa grosze – dwie chwile krótkiej rozmowy z Ojcem. Bóg niewątpliwie to dostrzeże i z pewnością doceni. Niełatwo w to uwierzyć, kiedy w życiu doświadcza się pustki duchowej, trudu modlitwy czy braku odpowiedzi na nią ze strony Najwyższego. A mimo wszystko trzeba nam iść pod prąd i mieć nadzieję w tym, że On i tak widzi inaczej niż ja. Trzeba uwierzyć, że w tłumie szturmujących niebo modlitwami, Bóg dostrzeże moje dwa grosze… A z czasem modlitwa nie będzie dziesięciną oddawaną z przymusu, ale spotkaniem z miłującym aż do końca Przyjacielem…