On odparł: Eliasz istotnie przyjdzie i naprawi wszystko. Lecz powiadam wam: Eliasz już przyszedł, a nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli. Tak i Syn Człowieczy będzie od nich cierpiał. Wtedy uczniowie zrozumieli, że mówił im o Janie Chrzcicielu.

 

Zaskakujące jest przywołanie myśli o cierpieniu, męce i śmierci Chrystusa, kiedy z radością oczekujemy na Jego przyjście. Ten czas wyczekiwania powinien być przede wszystkim okresem porządków nie tyle tych domowych, co poukładaniem bałaganu życiowego i podjęciem konkretnych postanowień.

Spotykamy Jezusa, kiedy po przemienieniu na Górze Tabor w obecności Mojżesza i Eliasza, jest w drodze z uczniami, którzy byli świadkami tego cudu.

Przypomnienie postaci proroka Eliasza w dzisiejszej Ewangelii i czytaniu, jest zwróceniem uwagi na Jego ducha gorliwości i troski o chwałę Bożą. Tak Eliasz, jak i Jan Chrzciciel (porównany tutaj do Eliasza) zdecydowanie i odważnie opowiadali się za Bogiem, wiernie Mu służyli, prowadzili wątpiących i słabych na spotkanie z Chrystusem.

Jezus dzisiaj wymaga od nas takiej gorliwej postawy. Nie obiecuje, że wszystko zrozumiemy, że będzie łatwo, elegancko i przytulnie, ani że wszystko ułoży się po naszej myśli. Jednak objawiając tajemnicę Przemienienia daje zapewnienie i obietnicę Jego bezgranicznego tryumfu i wielkiej chwały, która stanie się udziałem tych, co uwierzą.

Jakże dzisiaj trudno jest wierzyć, jak trudno trwać przy Bogu, kiedy zewsząd ucisk i utrapienie... a to nie ma pracy, a co za tym idzie i środków do życia, a to wredna choroba wyniszcza nas, albo kolejnego członka naszej najbliższej rodziny, a to dziecko odwraca się od swoich rodziców absurdalnie oskarżając i obwiniając za wszelkie zło tego świata, a to...

Przyjdź już Panie! Marana Tha!

Przyjdź i przemień nasz trud i cierpienie w radość, a wszelkie przeciwności, które oddalają nas od Ciebie w pieśń chwały i uwielbienia Twojego Boskiego Imienia.

Panie, czekamy na Ciebie!