Gdy głęboka cisza zalegała wszystko, a noc w swoim biegu dosięgała połowy, wszechmocne Twe Słowo z nieba, z królewskiej stolicy, jak miecz ostry niosąc Twój nieodwołalny rozkaz, jak srogi wojownik runęło w pośrodek zatraconej ziemi. I stanąwszy, napełniło wszystko śmiercią: nieba sięgało i rozchodziło się po ziemi. Całe stworzenie znów zostało przekształcone w swej naturze, powolne Twoim rozkazom, by dzieci Twe zachować bez szkody. Obłok ocieniający obóz i suchy ląd ujrzało, jak się wynurzał z wody poprzednio stojącej: droga otwarta z Morza Czerwonego i pole zielone z burzliwej głębiny. Przeszli tędy wszyscy, których chroniła Twa ręka, ujrzawszy cuda godne podziwu. Byli jak konie na pastwisku i jak baranki brykali, wielbiąc Ciebie, Panie, któryś ich wybawił.

 

Czy nadal potrafię w pełni, tak jak dziecko, zaufać Panu Bogu? Powinnością każdego chrześcijanina jest systematyczne budowanie trwałych relacji i mocnych więzi z Bogiem. Najlepszymi i naprawdę wypróbowanymi narzędziami do tworzenia prawdziwej bliskości z Naszym Ojcem są sakramenty i modlitwa. Uwierzmy, że to są źródła prawdziwej siły człowieka!

Niech nasze życie rzeczywiście potwierdza nasze zaufanie i zawierzenie, że słowa, „by dzieci Twe zachować bez szkody”, dotyczą także nas… Niech budzi się w nas ciągła tęsknota za bliskością z Naszym Panem, który słyszy o naszych cierpieniach i zbawia nas swoją mocą.