Jezus przemówił do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: «Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi. A wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy jesteście braćmi. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus. Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony».

 

Dzisiejszy tekst jest bardzo aktualny. Różne instytucje uczą nas, jak postępować w życiu, jak się zachować, jak uczyć dzieci. A dzieci są najlepszymi obserwatorami, wyczuwają najmniejszy fałsz.      
Jak żyć, by nie było rozbieżności pomiędzy tym, co mówię, a tym, co czynię?

Po 41 latach małżeństwa już wiemy, że życie w prawdzie jest najlepszą, najprostszą drogą do wzajemnej miłości. Wzajemny szacunek buduje jedność, której nie przemogą byle zawirowania życia. Trudności wzmacniają nas, uczą wzajemnego zaufania. 

Nie jesteśmy tylko we dwoje. Jest nas sześcioro! Tak, sześcioro: Trójca Święta, Matka Boża i my małżonkowie. Nie jesteśmy smutni i nie czujemy się samotni. Towarzyszymy modlitwą i uczynkami bliźnim. Służymy talentami, którymi obdarzył nas PAN. 

Chwała wszystkim, którzy żyją tak, jak głoszą.