Jezus odprawił tłumy i wrócił do domu. Tam przystąpili do Niego uczniowie, mówiąc: "Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście". On odpowiedział: "Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy. Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie królestwa, chwastem zaś synowie Złego. Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł; żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie. Jak więc zbiera się chwast i spala w ogniu, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia oraz tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego. Kto ma uszy, niechaj słucha!"

 

Oto kolejny raz Bóg przychodzi do nas z bardzo konkretnym słowem i wskazaniem. To, co za czasów Jezusa było objaśniane jedynie apostołom i uczniom, i to niekiedy po części, teraz jest przedstawiane nam w pełnym świetle. Bowiem światłem rozjaśniającym poznanie były śmierć i zmartwychwstanie Jezusa. Można by sądzić, że żyjąc tyle lat po Chrystusie, korzystając z tak wielkiego dorobku, bogactwa, dziedzictwa Kościoła świętego, ludzkość powinna iść prostą drogą ku świętości. Niestety, dzieje się zupełnie odwrotnie. Dlatego ten fragment jest dzisiaj tak aktualny i szczególnie odnosi się do współczesności.

Jezus od wieków zasiewa dobre ziarno. Od wieków głoszone jest Słowo Boga. Od wieków Dobra Nowina rozbrzmiewa w Kościele. Od wieków Bóg dotyka dusz, by wychodząc ze swego odrętwienia, mogły usłyszeć tę wieść z Nieba. Od wieków jednak dzieje się to samo.

Przypatrzmy się, co takiego dzieje się w nas. Bowiem chodzi tu o nasze serca. Bóg powołuje nas do istnienia. Stwarza nasze ciała i dusze. Czyni to z miłości i daje nam życie po to, abyśmy kochali, tej miłości zaznawali i w niej żyli. Już na samym początku wyposaża nas w liczne dary, które mają pomóc nam w kroczeniu do świętości. W ciągu naszego życia udziela swojej łaski, byśmy mogli w miłości do Boga i ludzi wzrastać.

Poprzez naszych bliskich, poprzez dobre dusze, poprzez liczne wydarzenia pomaga nam przyjmować prawdę o sobie, poznawać ją i nią żyć. Największą i najważniejszą prawdą, którą Bóg nam daje, jest ta, iż On tak bardzo nas ukochał, że zgodził się na to, żeby Jego Pierworodny Syn został za nas okrutnie umęczony i zabity. Słowo „za nas” ma tutaj ogromne znaczenie. I należy je rozumieć dosłownie. „Za nas” – On, Jezus Chrystus, poniósł śmierć męczeńską. Gdyby nie Jego zgoda na to, cierpielibyśmy i umierali bez nadziei na zmartwychwstanie. On za nas przyjął tę mękę i za nas umarł. Dzięki temu my nie pomrzemy, ale będziemy żyć wiecznie.