Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa: «Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem». Lecz On mu odpowiedział: «Człowieku, któż Mnie ustanowił nad wami sędzią albo rozjemcą?». Powiedział też do nich: «Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś ma wszystkiego w nadmiarze, to życie jego nie zależy od jego mienia». I opowiedział im przypowieść: «Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał w sobie: „Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów”. I rzekł: „Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe moje zboże i dobra. I powiem sobie: Masz wielkie dobra, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj!”. Lecz Bóg rzekł do niego: „Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, co przygotowałeś?”. Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty u Boga».

 

Być bogatym u Boga. Jak tego można dokonać? Nasze bogactwo polega paradoksalnie na ubóstwie. Ktoś, kto w prawdzie uznaje swoje ubóstwo, tak otwiera się na Boga, że On wreszcie może wlać w jego serce całe bogactwo łaski. Dopiero serce pełne Bożej miłości w odpowiedzi zdobi się wszelkimi dziełami dobroci i miłosierdzia wobec drugiego człowieka. Jakże bardzo potrzebujemy takiej postawy! Tyle bowiem jest chrześcijańskich rodzin podzielonych przez nienawiść z powodu sporów o dobra ziemskie.

Czy będziemy mieć odwagę proszenia Ducha Świętego o przekonanie naszego serca, iż największym bogactwem jest przyjęcia Bożej łaski, a odpowiedzią na nią konkretne i codzienne akty miłości bliźniego?

Duchu Święty, ucz nas, jak być bogatym przed Bogiem.