Jezus im odparł: "Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić, albo przyjąć chrzest, którym Ja mam być ochrzczony?" Odpowiedzieli Mu: "Możemy". Lecz Jezus rzekł do nich: "Kielich, który Ja mam pić, wprawdzie pić będziecie; i chrzest, który Ja mam przyjąć, wy również przyjmiecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej lub lewej, ale dostanie się ono tym, dla których zostało przygotowane". Gdy usłyszało to dziesięciu pozostałych, poczęli oburzać się na Jakuba i Jana. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł do nich: "Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu".

 

Popatrzcie, czego nas dziś uczy Pan Jezus. Uczy nas postawy służącego. Nie kogoś, kto podaje do stołu, dba o dom, wykonuje prace w ogrodzie. Pan Jezus uczy nas bycia "służącym" w inny sposób. Przede wszystkim w stosunku do wszystkich żyjących obok nas. To właśnie my mamy być zawsze drudzy, uczynni, miłosierni. Dlaczego? Dlatego, że tak żył Pan Jezus. Dlatego, że to właśnie taka postawa jest bliska miłości.