Być lepszym

Wtorek, XXXIV Tydzień Zwykły, rok I, Łk 21,5-11

Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, Jezus powiedział: „Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony”. Zapytali Go: „Nauczycielu, kiedy to nastąpi? I jaki będzie znak, gdy się to dziać zacznie?” Jezus odpowiedział: „Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: "Ja jestem" oraz: "nadszedł czas". Nie chodźcie za nimi. I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw musi się stać, ale nie zaraz nastąpi koniec”. Wtedy mówił do nich: „Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będą silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie”.

 

KOCHANI!

Dzisiejsza Ewangelia to nauka pełna przestróg i ostrzeżeń. Każdy z nas poszukuje poczucia bezpieczeństwa, stabilizacji, pewności. Tak dzieje się w naszej kulturze. Poczynając od potrzeby dobrobytu, posiadania dużych domów, luksusowych samochodów, wylewających się z koszy zakupów w hipermarketach – dążymy do zapewnienia sobie dobrostanu za wszelką cenę.

„Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony” – te słowa powinniśmy odbierać jako zapowiedź utraty wszystkiego, czego być może w tej chwili kurczowo się w życiu trzymamy. Podążając za tym wszystkim, zapominamy jednak o najważniejszym. Wielu z nas zastanawia się, czy ten, czy tamten będzie zbawiony, a zapominamy o sobie, zwłaszcza o swoim postępowaniu, które powinno nas do zbawienia przybliżać, a nie oddalać.

Poniższe opowiadanie pozwoli Wam jeszcze bardziej zrozumieć treść dzisiejszej Ewangelii; zachęcam do jego przeczytania:

Samotny bogacz

Pewien bogacz mieszkający w zamożnym domu miał piękny, bajeczny ogród, w którym bawiły się dzieci. Lecz pewnego razu bogacz otoczył wysokim murem swój ogród i tym samym zakazał dzieciom zabawy w ogrodzie. Dzieci posmutniały. Bogaczowi też nie było zbyt wesoło. Do jego ogrodu nie zaglądało już słońce, stał się ponury i zimny. W ogrodzie panowała wiecznie zima – mróz, śnieg, lód.

Pewnego ranka, kiedy bogacz się przebudził, usłyszał śpiew i radość. Szybko otworzył okno i zobaczył zielone drzewa, a na nich siedzące dzieci, które przedostały się do ogrodu przez dziurę w murze. Wśród dzieci było jedno niższe dziecko, które nie zdołało samo wejść na drzewo. Serce bogacza zmiękło i szybko pomógł niższemu dziecku wdrapać się na drzewo. Zrozumiał też, dlaczego w jego ogrodzie do tej pory panowała wieczna zima. Postanowił zburzyć mur, a ogród ogłosił placem zabaw dla dzieci.

Niższy chłopiec nigdy nie przyszedł do ogrodu zabaw. Bogacz bardzo za nim tęsknił. Jednak w dniu swojej śmierci bogacz znów ujrzał owego chłopca, który rzekł do niego: „Kiedyś pozwoliłeś mi bawić się w swoim ogrodzie, dzisiaj pójdziesz ze mną do mojego ogrodu, który jest rajem”.

ZADANIE DLA CIEBIE NA DZIŚ:

Odpowiedz sobie na pytanie: Co pomaga Ci być lepszym człowiekiem?