Jezus mówił ludowi: "Czy po to wnosi się światło, by je umieścić pod korcem lub pod łóżkiem? Czy nie po to, żeby je umieścić na świeczniku? Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało wyjść na jaw. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!" I mówił im: "Baczcie na to, czego słuchacie. Taką samą miarą, jaką wy mierzycie, odmierzą wam i jeszcze wam dołożą. Bo kto ma, temu będzie dodane; a kto nie ma, pozbawią go nawet tego, co ma".

 

Czy nie jest najlepszym wyjściem być światłem? Możemy osiągnąć to dzięki temu, że zaprosimy Jezusa do naszego serca. By móc powiedzieć swoimi słowami, ale za Św. Pawłem: Teraz wprawdzie żyję w ciele, ale mieszka we mnie Jezus Chrystus syn Boga, który tak mnie umiłował, że oddał za mnie życie. Wtedy nie będziemy musieli niczego ukrywać. Kłamstwo będzie największym wstydem, którego nie będziemy wpuszczać do naszej codzienności. I wtedy nie ma się co obawiać, jaką miarą nam odmierzą. Bo trwając w miłości Chrystusowej, nasze spichlerze będą się przelewać.