Bądź dobrej myśli, narodzie mój, pamiątko Izraela. Zostaliście zaprzedani poganom, ale nie na zatracenie; dlatego zostaliście wydani nieprzyjaciołom, iż pobudziliście Boga do gniewu. Rozgniewaliście bowiem Stworzyciela swego przez ofiary składane złym duchom, a nie Bogu. Zapomnieliście o waszym żywicielu, Bogu wiekuistym, zasmuciliście też Jerozolimę, która was wychowała. Widziała bowiem przychodzący na was gniew Boży i rzekła: „Słuchajcie, sąsiedzi Syjonu, Bóg zasmucił mnie bardzo, widzę bowiem niewolę moich synów i córek, jaką im zesłał Przedwieczny. Wyżywiłam ich z radością, a odesłałam z płaczem i smutkiem. Niech nikt się nie śmieje, żem wdowa i opuszczona przez wielu. Zostałam opuszczona z powodu grzechów dzieci moich, ponieważ wyłamały się spod prawa Bożego. Ufajcie, dzieci, wołajcie do Boga, a Ten, który na was to dopuścił, będzie pamiętał o was. Jak bowiem błądząc myśleliście o odstąpieniu od Boga, tak teraz, nawróciwszy się, szukajcie Go dziesięciokrotnie. Albowiem Ten, co zesłał na was to zło, przywiedzie radość wieczną wraz z wybawieniem waszym”.

 

W trudnych okresach naszego życia, kiedy pojawiają się nieszczęście, cierpienie, choroba czy śmierć, pewnie niejednokrotnie pytamy samych siebie o przyczynę, sens takich wydarzeń. Dotyka nas wtedy bardzo często zwątpienie dotyczące różnych sfer życia, niestety także wiary… Uciekając od szczerej rozmowy z samym sobą czy z drugim człowiekiem, staramy się przede wszystkim szukać winnego zaistniałej trudnej sytuacji. O wiele łatwiej jest wówczas wskazać na współmałżonka, rodziców, przyjaciół, sąsiadów, a nawet wykrzyczeć różne zarzuty Panu Bogu, niż z pokorą spojrzeć na swoje postępowanie, swoje wybory, wreszcie na swoje serce.

Nie zapominajmy, że najważniejsza jest nasza wierność Bogu, nasze trwanie przy Nim, a nie dobra, szczególnie te materialne, współczesnego świata! Nie pozwólmy na to, by naszymi bożkami stawały się pieniądze, władza, sukcesy, które zawsze przemijają.

Pan Bóg zawsze czeka na każdego z nas, by przygarnąć, by błogosławić z miłości. Nigdy nie odwraca się od nas. To niestety my odwracamy się od Niego…