Był pewien dzielny wojownik z rodu Beniamina – a na imię mu było Kisz, syn Abiela, syna Serora, syna Bekorata, syna Afijacha, syna Beniamina. Miał on syna imieniem Saul, wysokiego i dorodnego, a nie było od niego piękniejszego człowieka wśród synów izraelskich. Wzrostem o głowę przewyższał cały lud. Gdy zaginęły oślice Kisza, ojca Saula, rzekł Kisz do swego syna, Saula: "Weź z sobą jednego z chłopców i udaj się na poszukiwanie oślic". Przeszli więc przez górę Efraima, przeszli przez ziemię Szalisza, lecz ich nie znaleźli. Powędrowali przez krainę Szaalim: tam ich nie było. Poszli do ziemi Jemini i również nie znaleźli. Kiedy Samuel spostrzegł Saula, odezwał się do niego Pan: "Oto ten człowiek, o którym ci mówiłem, ten, który ma rządzić moim ludem". Saul podszedł tymczasem do Samuela w bramie i rzekł: "Wskaż mi, proszę, gdzie jest dom Widzącego". Samuel odparł Saulowi: "To ja jestem Widzący. Chodź ze mną na wyżynę! Dziś jeść będziecie ze mną, a jutro pozwolę ci odejść, powiem ci też wszystko, co jest w twym sercu". Samuel wziął wtedy naczyńko z olejem i wylał na głowę Saula, ucałował go i rzekł: "Czyż nie namaścił cię Pan na wodza nad swoim dziedzictwem?"

 

Pan Bóg każdego z nas wybiera do wypełniania bardzo konkretnych zadań. Pewnie niejednokrotnie tak po ludzku te wybory są zaskakujące, może nawet niezrozumiałe, budzące wątpliwość… Dzieje się tak dlatego, że Pan Bóg stosuje zupełnie inne kryteria niż te, którymi kieruje się człowiek, szczególnie człowiek współczesny! Niestety człowiek XXI wieku często zapomina o bezinteresowności, czystości, prawdziwej miłości.

Chciejmy zapytać siebie, jak odpowiadamy na Boże wezwania. Czy potrafimy z pokorą przyjąć postawione przed nami zadania i wypełniać je możliwie najlepiej?

Módlmy się dziś o zdolność wsłuchiwania się w Boży głos w taki sposób, byśmy w zgiełku współczesnego świata potrafili odnaleźć nasze właściwe miejsce…