Jezus powiedział do tłumów: „Z kim mam porównać to pokolenie? Podobne jest ono do przebywających na rynku dzieci, które przymawiają swym rówieśnikom: «Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wyście nie zawodzili». Przyszedł bowiem Jan: nie jadł ani nie pił, a oni mówią: «Zły duch go opętał». Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije, a oni mówią: «Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników». A jednak mądrość usprawiedliwiona jest przez swe czyny”.

 

Zwykle myślimy o dziecku, że prostolinijne, że szczere, że prostoduszne. To prawda. Jakże ujmuje nas szczere spojrzenie dziecka, jego czysty i ufny wzrok. Bywa jednak i tak jak w dzisiejszej Ewangelii. Dzieci, które są przekorne, nic nie może zadowolić. Sprzeciwiają się wszystkiemu, nie mając ważnego powodu. Ot tak, sprzeciw dla sprzeciwu.

Jezus pyta nas dziś, z jakim nastawieniem przyjmujemy Jego naukę. Czy jest w nas prostota dziecka Bożego? Zaufanie, szczerość w podejściu do prawdy? A może nieustanny sprzeciw, szukanie wymówek, ciągłe niezadowolenie z tego, co proponuje Bóg?

Ileż w nas postawy, która szuka tylko okazji, by wszystko zanegować, w każdej sytuacji postawić znak zapytania, zaprzeczyć, wydobyć tylko to, co złe, widzieć wszędzie złą wolę, złą intencję? Zachowujemy się jak te rozkapryszone dzieci. Ani zabawa w wesele, ani zabawa w pogrzeb ich nie zadowalała. Same chyba nie wiedziały, czego tak naprawdę chcą. Negowały dla negacji.

Adwent to czas naszej odpowiedzi, czas decyzji "za" lub "przeciw". Decyzji, która wypływać musi z mądrości. Daj nam, Panie, światło, abyśmy w duchu dziecka, w duchu zaufania i zawierzenia opowiadali się za tym, co płynie z prawdy i dobra, z autentyzmu i szczerości. Tylko w takiej postawie można być szczęśliwym dzieckiem Bożym.