Jezus i uczniowie przyszli do Betsaidy. Tam przyprowadzili Mu niewidomego i prosili, żeby się go dotknął. On ujął niewidomego za rękę i wyprowadził go poza wieś. Zwilżył mu oczy śliną, położył na niego ręce i zapytał: "Czy coś widzisz?" A gdy ten przejrzał, powiedział: "Widzę ludzi, bo gdy chodzą, dostrzegam ich niby drzewa". Potem znowu położył ręce na jego oczy. I przejrzał on zupełnie, i został uzdrowiony; wszystko widział teraz jasno i wyraźnie. Jezus odesłał go do domu ze słowami: "Tylko do wsi nie wstępuj!".

 

Aby pewnie poruszać się w jakimś miejscu, osoba niewidoma potrzebuje czasu, aby to miejsce poznać. W dzisiejszej Ewangelii widzimy Jezusa, który bierze za rękę niewidomego i wyprowadza go poza wioskę, w której żyje, którą zna, w której zapewne czuje się bezpiecznie. Niewidomy pozwala Jezusowi się poprowadzić. Nie wie, gdzie go zaprowadzi. Nie zna celu podróży. Może jest najzwyczajniej ciekawy, co się stanie. Może czuje niepokój. A może się boi, ale nie ma odwagi, by cokolwiek powiedzieć. Najważniejsze jest jednak to, że pozwala się Jezusowi poprowadzić, że Mu ufa.

My też nie zawsze będziemy wiedzieli, gdzie Jezus chce nas zaprowadzić. Jaką drogą powiedzie nas przez nasze trudności, problemy. Trzeba jednak zdobyć się na odwagę, by Mu zaufać. Trzeba pozwolić, by ujął nas za rękę i wyprowadził nas z naszej Betsaidy. Czasami, aby w naszym życiu dokonał się cud przemiany, abyśmy przejrzeli, trzeba opuścić znane nam miejsca. Trzeba porzucić schematy, w których się poruszamy, w których czujemy się bezpiecznie, ale które może spowodowały, że nie widzimy drugiego człowieka. Choć to niełatwe, należy wyjść z tego wszystkiego, co spowodowało, że stajemy się ślepi na dobro, na potrzeby własne i innych.

Jezus sprawia, że niewidomy zaczyna widzieć ludzi. Prośmy, byśmy nigdy nie zatracili zdolności widzenia drugiego człowieka, dostrzegania bliźniego obok nas. Ale prośmy też o wytrwałość w wychodzeniu z naszej Betsaidy, z naszych złych schematów i o to, byśmy do nich nie powracali.