Niektórzy z uczonych w Piśmie i faryzeuszów rzekli do Jezusa: «Nauczycielu, chcielibyśmy zobaczyć jakiś znak od Ciebie». Lecz On im odpowiedział: «Plemię przewrotne i wiarołomne żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku proroka Jonasza. Albowiem jak Jonasz był trzy dni i trzy noce we wnętrznościach wielkiej ryby, tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w łonie ziemi. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je, ponieważ oni wskutek nawoływania Jonasza się nawrócili; a oto tu jest coś więcej niż Jonasz. Królowa z południa powstanie na sądzie przeciw temu plemieniu i potępi je; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon».

 

Obecne społeczeństwa są zdecydowanie nastawione na oglądanie. Począwszy od najmłodszych, w przypadku których często jedyną możliwością uspokojenia jest właśnie obejrzenie filmu. Obraz jest wszechobecny. Z jednej strony potrafi nas łączyć z rzeczywistością duchową, a z drugiej prowadzić do grzechu. Stąd tak ważne, co oglądamy i co chcemy zobaczyć. W jakim kierunku chcemy zmierzać i dokąd chcemy dotrzeć.

Uczeni w Piśmie i faryzeusze też chcieli zobaczyć... Zobaczyć znak od Jezusa, jednak nie po to, by wejść z Nim w relację.

Obyśmy badali nasze pragnienia i motywy tego, co chcemy widzieć i oglądać, by otwierały nas na Boga i z Nim łączyły.