Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa: «Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem». Lecz On mu odpowiedział: «Człowieku, któż Mnie ustanowił nad wami sędzią albo rozjemcą?» Powiedział też do nich: «Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś ma wszystkiego w nadmiarze, to życie jego nie zależy od jego mienia». I opowiedział im przypowieść: «Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał w sobie: „Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów”. I rzekł: „Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe moje zboże i dobra. I powiem sobie: Masz wielkie dobra, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj!” Lecz Bóg rzekł do niego: „Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, co przygotowałeś?” Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty u Boga».

 

Czy dobrze poznałam już swoje wady i zalety?
Czy kiedykolwiek pomyślałam o sobie jako o człowieku chciwym?
Czym jest dla mnie chciwość i jakich ewentualnie dotyczy sfer życia?
Czy jestem zachłanna, łapczywa, żądna posiadania czegoś?
Czy przeraża mnie czyjaś chciwość?
Czy chciwość gromadzenia sobie „skarbów” tu na ziemi jest dla mnie chciejstwem – próbą brania własnych wyobrażeń o czymkolwiek za obiektywnie istniejącą rzeczywistość?
Czy pragnę być bogata u Boga?

„Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi” – św. Jan Paweł II

„On niczego nie zabiera, a daje wszystko. Kto oddaje się Jemu, otrzymuje stokroć więcej (…)” – Benedykt XVI

Panie Jezu, chcę iść za Tobą i stawać się coraz bardziej ogołocona… Miazmaty życia doczesnego okazują się zbędne. Dałeś mi dar wolności; przymnóż mi łaskę wiary, abym postępowała w wolności sumienia, porzucając to wszystko, co tu na ziemi jest marnością nad marnościami.

Bądź uwielbiony Ojcze, Synu i Duchu Święty. Amen.