W Kafarnaum lud powiedział do Jezusa: «Jaki więc Ty uczynisz znak, abyśmy go zobaczyli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz? Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: „Dał im do jedzenia chleb z nieba”». Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój daje wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu». Rzekli więc do Niego: «Panie, dawaj nam zawsze ten chleb!». Odpowiedział im Jezus: «Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie».

 

Dzisiejsza Ewangelia jest opisem wydarzeń, które nastąpiły bezpośrednio po tym, jak Jezus dokonał rozmnożenia pokarmu – pięcioma chlebami i dwiema rybami nakarmił olbrzymie tłumy ludzi.

Uczniowie są pod wielkim wrażeniem tego cudu. Zaczynają więc wypytywać Jezusa. Wspominają cud, który miał miejsce wiele wieków wcześniej, gdy na pustyni Bóg karmił naród Izraela manną z nieba. Na pewno znacie tę historię. Wydarzyła się w trakcie wyjścia Żydów z ziemi egipskiej.

Uczniowie skupiają się na tym, co przyziemne. Ich myślenie ogranicza się jedynie do potrzeb fizycznych. Myślą o tym, że dzięki Jezusowi mogli, tak jak kiedyś ich przodkowie na pustyni, zaspokoić głód.

Nasz Mistrz kolejny więc raz musi otwierać serca swoich uczniów. Pokazuje im, że tak naprawdę wcale nie chodzi o zaspokojenie głodu, że Jego propozycja to coś więcej niż tylko pełny żołądek. Jezus proponuje nam bowiem siebie. Mówi: „Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął, a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie”.

Czy te słowa z czymś Wam się kojarzą? Przypuszczam, że od razu pomyśleliście o Mszy Świętej. To właśnie w trakcie każdej Eucharystii Jezus karmi nas chlebem życia obecnym w opłatku. Doceńmy, że mamy ten szczególny przywilej, dzięki któremu możemy śmiało przystępować do ołtarza i karmić się owym chlebem życia – Jezusem, prawdziwym i żyjącym.