Gdy Mędrcy odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: „Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić”. On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: „Z Egiptu wezwałem Syna mego”. Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał oprawców do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców. Wtedy spełniły się słowa proroka Jeremiasza: „Krzyk usłyszano w Rama, płacz i jęk wielki. Rachel opłakuje swe dzieci i nie chce utulić się w żalu, bo ich już nie ma”.

 

Wydawało się Herodowi, że swoim krwawym zarządzeniem zabije dopiero co narodzonego Syna Bożego. Okazało się jednak, że Bóg, działając poprzez Józefa, uchronił dzieciątko Jezus i wprowadził Świętą Rodzinę do Egiptu.

Niedawno miałem okazję słuchać świadectwa o Słudze Bożym o. Serafinie Kaszubie, kapucynie, który w okresie II wojny światowej pracował na Wołyniu, a po wojnie nie przesiedlił się do Polski, ale pozostał w ówczesnym Związku Radzieckim. Choć cierpiał głód i poniewierkę, Bóg chronił jego życie zarówno w czasie mordów na Wołyniu, jak i prześladowań Kościoła w okresie powojennym, pozostawiając ludziom tego gorliwego kapłana. Sam ojciec Serafin miał tego świadomość i nie oszczędzając siebie, potajemnie posługiwał jako kapłan.

Jeśli Bóg ma wobec człowieka jakieś plany, to żadna ludzka siła nie jest w stanie tego zmienić. Owszem, będzie mógł doświadczyć trudu poniewierki czy prześladowań, ale do końca pozostanie chroniony przez opatrzność Bożą.