Udając się do Jerozolimy, Jezus wziął osobno Dwunastu i w drodze rzekł do nich: «Oto idziemy do Jerozolimy: a tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą Go na śmierć i wydadzą Go poganom, aby został wyszydzony, ubiczowany i ukrzyżowany; a trzeciego dnia zmartwychwstanie». Wtedy podeszła do Niego matka synów Zebedeusza ze swoimi synami i oddawszy Mu pokłon, o coś Go prosiła. On ją zapytał: «Czego pragniesz?» Rzekła Mu: «Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie». Odpowiadając zaś, Jezus rzekł: «Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić?» Odpowiedzieli Mu: «Możemy». On rzekł do nich: «Kielich mój wprawdzie pić będziecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej i lewej, ale dostanie się ono tym, dla których mój Ojciec je przygotował». Gdy usłyszało to dziesięciu pozostałych, oburzyli się na tych dwóch braci. Lecz Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: «Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszy między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, tak jak Syn Człowieczy, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu».

 

Dzisiejszą Ewangelię medytuję w 21. dniu wojny na Ukrainie. Jestem w kaplicy naszego lwowskiego klasztoru. Przede mną na ołtarzu stoi wystawiony Najświętszy Sakrament. Trwa adoracja, a na ulicy rozlega się już po raz kolejny dzisiaj dźwięk syreny zwiastującej alarm powietrzny. Gdzieś mogą spaść bomby i ktoś może zginąć. W pociągu jadą do mnie dwie kobiety. Uciekają z Krematorska, który był już bombardowany. Ktoś poprosił mnie, abym zaopiekował się nimi we Lwowie i pomógł dostać się do granicy. Jedna z nich jest, jak słyszę, w 8. miesiącu ciąży. Czytam Ewangelię: „Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć”.  Mamy służyć sobie nawzajem. W tych dniach wojennego dramatu spotkałem tak wielu ludzi, którzy służą innym. Tym, którzy płaczą i którym nie wystarcza sił, aby płakać. Ewangelia wyszła na ulicę i stała się naszym codziennym chlebem. 

Tak wielu ludzi w Polsce otworzyło drzwi swoich domów dla uchodźców z Ukrainy. Chrystus ubiczowany i styrany przekroczył granicę, aby stanąć pośród nas. Wystarczy wyciągnąć rękę, aby obmyć Jego krwawiące rany i powiedzieć: Jezu, ufam Tobie!