Jezus powiedział do tłumów: „Z kim mam porównać to pokolenie? Podobne jest ono do przebywających na rynku dzieci, które przymawiają swym rówieśnikom: «Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wyście nie zawodzili». Przyszedł bowiem Jan: nie jadł ani nie pił, a oni mówią: «Zły duch go opętał». Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije, a oni mówią: «Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników». A jednak mądrość usprawiedliwiona jest przez swe czyny”.

 

Ciągle narzekamy i mamy o coś pretensje. O niesprawiedliwie wystawioną ocenę, o zbyt wiele nauki, o to, że musimy pomóc rodzicom, podczas gdy nasi koledzy nic nie muszą robić w domu. Zawsze nam się wydaje, że ktoś czegoś od nas wymaga i że mamy gorzej niż inni. 

Tak samo było z przyjęciem Pana Jezusa i Jana Chrzciciela przez uczonych w Piśmie i faryzeuszy. Niby Go słuchali i byli zaskoczeni Jego cudami, ale w głębi duszy mieli do Niego pretensje. Mieli pretensje do Jezusa i wszystkich innych, ale nie do siebie. Jakże ta postawa przypomina nasze zachowanie. Narzekamy tak często, że nie zauważamy łask od Pana Boga, bo w naszym sercu brakuje miłości.

Panie, otwórz moje oczy na wszelkie dobro, które nas otacza. Daj nam oczy miłości, abyśmy cieszyli się tym, co każdego dnia od Ciebie otrzymujemy.