W synagodze w Kafarnaum Jezus powiedział: „Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest prawdziwym napojem”. Wielu spośród Jego uczniów, którzy to usłyszeli mówiło: „Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?” Jezus jednak świadom tego, że uczniowie Jego na to szemrali, rzekł do nich: „To was gorszy? A gdy ujrzycie Syna Człowieczego, jak będzie wstępował tam, gdzie był przedtem? Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i życiem. Lecz pośród was są tacy, którzy nie wierzą”. Jezus bowiem od początku wiedział, którzy to są, co nie wierzą, i kto miał Go wydać. Rzekł więc: „Oto dlaczego wam powiedziałem: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli mu to nie zostało dane przez Ojca”. Odtąd wielu uczniów Jego się wycofało i już z Nim nie chodziło. Rzekł więc Jezus do Dwunastu: „Czyż i wy chcecie odejść?” Odpowiedział Mu Szymon Piotr: „Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga”.

 

Ten dzisiejszy fragment Ewangelii jest jednym z najbardziej treściwych, jakie przychodzi nam komentować. W tym czytaniu jest takie bogactwo treści, że właściwie każdemu zdaniu należałby się osobny komentarz. Taki niewielki fragment Słowa... Zupełnie jak Eucharystia, o której mówi dzisiaj Chrystus. Niepozorny kawałek chleba, który po słowach kapłana staje się Ciałem Boga, dającym tyle siły, że starczy nam na wieczność. Dostaliśmy od Ojca wielki dar. Możemy przyjść do Jezusa, by słuchać nierzadko trudnej mowy. Z tych słów, które są życiem i są duchem, niech każdy z nas zaczerpnie na życie wieczne.