Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: "Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza". Nie wiedział bowiem, co powiedzieć, tak byli przestraszeni. I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: "To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie!" I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy „powstać z martwych”.

 

Dzisiejsza ewangelia pokazuje bardzo ciekawą sytuację. Zastanawiam się, dlaczego Pan Jezus przemienił się wobec trójki swoich uczniów i pokazał się im w blasku swojej chwały. To, co się stało, zrobiło na nich tak mocne wrażenie, że nie wiedzieli, co mają powiedzieć.

Wielu ludzi często mówi: gdybym zobaczył Jezusa naprawdę, to na pewno bym w niego uwierzył. Jeżeli ty też tak mówisz, to przyjdź na adorację i wpatruj się w Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie. Przyjdzie moment, gdy w duszy usłyszysz głos „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie”.