Gdy głęboka cisza ogarniała wszystko, a noc w swoim biegu dosięgała połowy, wszechmocne Twe słowo z nieba, z królewskiej stolicy, jak srogi wojownik runęło pośrodku zatraconej ziemi, jako miecz ostry niosąc Twój nieodwołalny rozkaz. I stanąwszy, napełniło wszystko śmiercią; nieba dotykało, a zstąpiło na ziemię. Całe stworzenie znów w swej naturze podlegało przekształceniu, powolne Twoim rozkazom, by dzieci Twe zachować bez szkody. Obłok ocieniający obóz i suchy ląd ujrzano, jak się wynurzał z wody poprzednio stojącej: droga bez przeszkód – Morze Czerwone i pole zielone – z burzliwej głębiny. Przeszli tędy wszyscy, których chroniła Twa ręka, ujrzawszy cuda godne podziwu. Byli jak konie na pastwisku i jak baranki brykali, wielbiąc Ciebie, Panie, który ich wybawiłeś.

 

Dzisiejsze fragmenty 18 i 19 rozdziału Księgi Mądrości przypominają trzecią z ważnych nocy w historii zbawienia wspominanych w liturgii Wigilii Paschalnej. Pierwszą była noc stworzenia, drugą zmaganie Abrahama przed zadaniem w sercu śmierci Izaakowi, który stał się jego bożkiem, a trzecią ciemność nocy Paschy. Co prawda wstrząsająco brzmi opis Słowa, które jak nieustępliwy wojownik z ostrym mieczem upoważniony przez niepodważalny rozkaz zaczęło napełniać wszystko śmiercią (por. Mdr 18,15), jednak wiemy dobrze, że zadaniem Biblii jest odsłonięcie tajemnicy „ominięcia śmierci”, jaką jest pascha Izraelitów. Nie dziwią więc kolejne wersety przedstawiające poetycko opuszczenie Egiptu, przejście przez Morze Sitowia i doświadczenie jakby nowego stworzenia.

A ponieważ „żyje i działa Słowo Boga” (Hbr 4,12), to czuję się zmotywowany, by się na moment dziś zatrzymać i podziękować za ciemne noce, w których Słowo przychodzi, by mnie uwolnić od moich śmierci… i – choćby w duchu – dołączyć do tych, którzy „zachowywali się jak źrebięta wyprowadzone na pastwisko (…) wychwalając Cię, Panie, za to, że ich wyzwoliłeś” (Mdr 19,9). Czego i Tobie życzę z całego serca!