Jezus bardzo często zachęcał do tego, by brać z niego przykład. Wiedział, że samo gadanie, namawianie i inne formy PR-owe zawodzą. "Uczcie się ode mnie" – jakże to proste w swojej wymowie. Czyż Jezus nie był człowiekiem? Skoro tak, to słowa Jego bierzmy na serio.

Czemu nie naśladujemy Jezusa, lub czemu czynimy to tak rzadko?

Słabo znamy Ewangelię? Boimy się osądów ludzkich? Patrzymy tylko na czyny Jezusa i ubolewamy, że nie ma w naszym życiu takich samych sytuacji. Wtedy na pewno zrobilibyśmy to, co On. A czy nie warto odnaleźć sensu tych wydarzeń z życia Chrystusa i adoptować je do epizodów własnego życia?

Potrzeba dziś zaangażowania w sprawy pokoju, promowania postaw miłosierdzia, przebaczenia. Wielu osobom udaje się tak żyć, by szanować swoje otoczenie i czynić je SWOIM DOMEM. Odnajdujmy Chrystusowe wezwanie do naśladowania w naszej codzienności. Być może ciężary naszego życia staną się możliwe do uniesienia.