Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem się uwieść; ujarzmiłeś mnie i przemogłeś. Stałem się codziennym pośmiewiskiem, wszyscy mi urągają. Albowiem ilekroć mam zabierać głos, muszę obwieszczać: «Gwałt i ruina!». Tak, słowo Pańskie stało się dla mnie codzienną zniewagą i pośmiewiskiem. I powiedziałem sobie: Nie będę Go już wspominał ani mówił w Jego imię! Ale wtedy zaczął trawić moje serce jakby ogień, żarzący się w moim ciele. Czyniłem wysiłki, by go stłumić, lecz nie potrafiłem.

 

Życie z Bogiem nie jest jedynie przyjmowaniem Jego łaski, wsparcia, opieki i błogosławieństwa, ale jest też misją. Ona staje się owocna, o ile przygotowuje nas do niej sam Pan. To jest duchowe SPA, choć oczyszcza i wzmacnia. To raczej ciosanie kamienia, z którego wydobywa się piękno przez odłupywanie po kawałku tego, co zasłania piękno. W ten sposób nic nieznacząca dotychczas skamielina skutecznie zachwyci, zastanowi i zostanie w pamięci.