Cleaning the house

Czwartek, XXXI Tydzień Zwykły, rok I, Łk 15,1-10

 

A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła. Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia. Albo jeśli jakaś kobieta, mając dziesięć drachm, zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata z domu i nie szuka staranne, aż ją znajdzie. A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam. Tak samo, powiadam wam, radość powstaje u aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca.

 

Listopadowa zaduma nad życiem i śmiercią dotyka każdego z nas. Nawiedzając cmentarze, modląc się za zmarłymi i zyskując za nimi odpusty zupełne, stawiamy sobie pytania: jak będzie po śmierci? Czy moi bliscy są już w Niebie?  Przecież może nie tak dawno chodzili po ziemi, rozmawiali z nami, dzielili się radościami, a nieraz i smutkami. Czasem widzieliśmy ich słabości, grzechy… Czy Pan Bóg dotknął już ich swoim miłosierdziem? Jako wierzący mamy pewność i ufamy, że nasze modlitwy niejednej duszy pomogły skrócić karę doczesną i osiągnąć wieczne szczęście. Może nawet i tego po ludzku największego grzesznika, doprowadziły do zbawienia.

 Mając ten obraz przed oczami, jakże ważnym dla nas, żyjących jeszcze na tej ziemi, staje ciągłe nawracanie – siebie, ale też i innych. Jezus zapewnia nas w dzisiejszej ewangelii, że „w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia”. Przewijają się dzisiaj dwa obrazy: zagubionej owcy i zawieruszonej drachmy. Jedna owca, która odłącza się od stada, staje się powodem pozostawienia dziewięćdziesięciu dziewięciu. Można by było zapytać się: czy pasterz słusznie postąpił, pozostawiając na pastwę losu miażdżącą większość? Logicznie biorąc, nie warto było narażać bezpieczeństwo, aż tak wielkiej liczby owiec.

Po raz kolejny Jezus pokazuje, że Boża pedagogika jest inna, niż ludzkie kalkulacje. Bóg poszukuje zabłąkanych grzeszników, posługuje się swoimi „pasterzami”, bo pragnie ich szczęścia. Nasuwają mi się w tym momencie słowa z Listu św. Jakuba: „Bracia moi, jeśliby ktokolwiek z was zszedł z drogi prawdy, a drugi go nawrócił, niech wie, że kto nawrócił grzesznika z jego błędnej drogi, wybawi duszę jego od śmierci i zakryje liczne grzechy” (5, 19-20). Wracając do przypowieści, pasterz, który odnajduje zbłąkaną owcę, bierze ją na ramiona. Nie karci jej, nie wymierza nawet jednego bata! Wręcz przeciwnie. Nie patrząc na własne zmęczenie poszukiwaniem, bierze ją na własne ramiona, by nie musiała się już męczyć powrotną wędrówką. Bezgraniczna miłość.

Drugi obraz, zawieruszonej drachmy. Chyba i w naszym życiu, tak się zdarza, że coś nam się zawieruszy. Najczęściej jest to powód, aby posprzątać czy poukładać swoje rzeczy w domu lub mieszkaniu. Kobieta, która zgubiła drachmę, „zapala światło”, sprząta („wymiata”), „starannie szuka”. No właśnie, jak pierwszy obraz zachęca nas do poszukiwania innych dla Królestwa Bożego, tak ten zachęca wszystkich, którzy „coś” zgubili - do poszukiwania. Zapewne znamy osoby, które bardzo pogubiły się w życiu. Zagubiły nie jedną drachmę, ale może już wszystkie. Takim ludziom wskażmy drogę – zapal światło w swoim sercu, wymieć i powyrzucaj to wszystko, co zaśmieciło twoją duszę.

Starannie szukaj. Potrzebne jest porządne posprzątanie swojego „wewnętrznego mieszkania” – serca. Listopadowe dni z pewnością zachęcają nas do sprzątania, nie tylko pożółkłych liści z trawnika… Może pożółkły w nas Przykazania Boże, Ewangelia… Pan Bóg czeka na każdego. Posprzątaj swoją duszę, jeśli jest w niej bałagan i postaraj się odnaleźć swoją „zagubioną drachmę”.