Na to rzekł Pan do niego: Właśnie wy, faryzeusze, dbacie o czystość zewnętrznej strony kielicha i misy, a wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości. Nierozumni! Czyż Stwórca zewnętrznej strony nie uczynił także wnętrza? Raczej dajcie to, co jest wewnątrz, na jałmużnę, a zaraz wszystko będzie dla was czyste.

 

Co mają wspólnego zasady dobrego wychowania (Savoir – vivre) z jałmużną? Zarówno kulturalne zachowanie przy stole, jak i jałmużna (dar serca dla potrzebującego) jest właściwością dobrą, a nawet pożądaną u człowieka wierzącego.

Kiedy jednak z zasad zewnętrznych, prawa i paragrafów czynimy religię i jeszcze dodatkowo wymagamy tego od innych jako czegoś istotnego, wtedy jesteśmy po prostu głupcami. I tak właśnie Jezus nazywa postawę faryzeusza względem uczniów osądzonych przy kolacji, ponieważ nie dokonali rytualnego umycia rąk.

Wnętrze - serce człowieka, który poszukuje i znajduje Boga jest łagodne, pełne dobroci, miłosierdzia, współczucia. Serce takie chętnie i dyskretnie dzieli się z potrzebującymi, czyli najpierw patrzy, czy ktoś obok ma cokolwiek na talerzu i coś do picia w kubku, a potem sam może spokojnie coś zjeść. Człowiek Boży daje więc chętnie potrzebującemu to, co ma wewnątrz siebie i wewnątrz swojego talerza.

Serce człowieka wewnętrznego jest czyste, ani nie osądza, ani nie narzuca swojego sposobu myślenia. Wie, że to Bóg działa przez każde dobro, przez dar serca. On sam jest tylko marnym narzędziem dobroci, która sama z siebie rozlewa się w tajemniczy sposób w obdarowanym człowieku. 

Jezus dał nam „ze swojego” wszystko. Za darmo, bez wymawiania, nie tylko w ogromnej kulturze zachowania, ale znosząc naszą niekulturalność i brak wszelkich zasad. Jest czysty, patrzy na nas w sposób czysty, ponieważ kocha i daje. Czy otrzymuje w zamian nas samych? Kto może powiedzieć, że Jego zachowanie nie pociąga, nie zapala, nie ośmiela do odpowiedzi? Może jest to ciągle niejasne dla tych, którzy z zewnętrznych kanonów zachowań uczynili religię.