Pewien człowiek podszedł do Jezusa i zapytał: «Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?». Odpowiedział mu: «Dlaczego Mnie pytasz o dobro? Jeden tylko jest Dobry. A jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowuj przykazania». Zapytał Go: «Które?». Jezus odpowiedział: «Oto te: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, czcij ojca i matkę oraz miłuj swego bliźniego jak siebie samego». Odrzekł Mu młodzieniec: «Przestrzegałem tego wszystkiego, czego mi jeszcze brakuje?». Jezus mu odpowiedział: «Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i daj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!». Gdy młodzieniec usłyszał te słowa, odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości.

 

Znane nam zapewne jest przysłowie: Kto pyta, nie błądzi. Sytuacja, którą opisuje dzisiejszy fragment Ewangelii idealnie do niego pasuje. Człowiek pyta, Jezus odpowiada. Tylko, czy takiej odpowiedzi człowiek oczekiwał? Zapewne nie, skoro odszedł zasmucony...

Musimy być przygotowani, że odpowiedź na nasze pytanie nie zawsze będzie dla nas wygodna. Jednak, czy dlatego mam z niej rezygnować? Wszystko zależy od tego, kogo pytam i kim ten ktoś jest dla mnie. 

Czy więc jestem gotowa uczynić to, co powie mi Jezus...?