Dzieci, bądźcie posłuszne w Panu waszym rodzicom, bo to jest sprawiedliwe. Czcij ojca twego i matkę - jest to pierwsze przykazanie z obietnicą - aby ci było dobrze i abyś był długowieczny na ziemi. A [wy], ojcowie, nie pobudzajcie do gniewu waszych dzieci, lecz wychowujcie je stosując karcenie i napominanie Pańskie! Niewolnicy, ze czcią i bojaźnią w prostocie serca bądźcie posłuszni waszym doczesnym panom, jak Chrystusowi, nie służąc tylko dla oka, by ludziom się podobać, lecz jako niewolnicy Chrystusa, który z duszy pełnią wolę Bożą. Z ochotą służcie, jak gdybyście [służyli] Panu, a nie ludziom, świadomi tego, że każdy - jeśli uczyni co dobrego, otrzyma to z powrotem od Pana - czy to niewolnik, czy wolny. A wy, panowie, tak samo wobec nich postępujcie: zaniechajcie groźby, świadomi tego, że w niebie jest Pan zarówno ich, jak wasz, a u Niego nie ma względu na osoby.

     Podczas lektury dzisiejszego czytania mimowolnie przypomniała mi się moralna zasada, wpojona mi pewnie dawno temu (chyba w "zerówce"):

"A co zrobiłby na moim miejscu Pan Jezus?"

Naiwne? Nie. Raczej: proste. Więc piękne.

Łatwe? Nie. Bardzo trudne. Nie jesteś Jezusem, mimo wszystko.

Wykonalne? Tak. Jeśli jesteś z Jezusem.

"Opłacalne"? Tak. "Jeśli uczyni co dobrego, otrzyma to z powrotem od Pana".

Spróbujesz?

     To miał być bardzo mądry komentarz o relacjach rodzinnych i społecznych za Jezusowych czasów, o prawdziwiej wolności, o "prosopolempsia" - o "braniu-według-twarzy", czyli o "względzie na osoby" - na szczęście wyszło inaczej. Mam nadzieję, że to właśnie zrobiłby Pan Jezus na moim miejscu ;).

Po komentarze do Ewangelii kliknij tutaj!