Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jak wam się zdaje? Jeśli kto posiada sto owiec i zabłąka się jedna z nich: czy nie zostawi dziewięćdziesięciu dziewięciu na górach i nie pójdzie szukać tej, która się zabłąkała? A jeśli mu się uda ją odnaleźć, zaprawdę powiadam wam: cieszy się nią bardziej niż dziewięćdziesięciu dziewięciu tymi, które się nie zabłąkały. Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło jedno z tych małych”.

 

Jezus w dzisiejszej Ewangelii pyta każdego z nas: „Jak wam się zdaje?". Wszyscy poprzez to pytanie stajemy się uczestnikami dzisiejszej przypowieści i mamy zastanowić się, kiedy i wobec kogo mamy się zachować jak ów człowiek z przypowieści. Czy mamy prawo nieustannie odrzucać tę jedną zagubioną owieczkę, którą jest często słaby i grzeszny nasz brat, a dbać o tych dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych? Odpowiedzmy za św. Cyprianem: Jeśli nasz Pan opuścił dziewięćdziesiąt dziewięć, szukając zabłąkanej i chorej, a kiedy ją znalazł, wziął na swe ramiona, to czy wolno nam nie tylko nie szukać strudzonych i zabłąkanych, ale nawet przychodzących odpychać!

Skoro Bóg pochyla się nieustannie nad ubogimi, zagubionymi, pozbawionymi nadziei i sił ludźmi, do których na dodatek posłał swojego Syna, aby wziął ich słabości na swoje ramiona, to tym bardziej my w tym czasie Adwentu uczmy się od Boga postawy pełnej miłosierdzia i współczucia, szczególnie wobec tych, którzy są daleko od owczej zagrody, którą jest Kościół, i niestrudzenie pomagajmy im do niej stale powracać.