Jezus opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu. Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok, z dala od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: «Effatha», to znaczy: Otwórz się. Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić. Jezus przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali. I przepełnieni zdumieniem mówili: «Dobrze wszystko uczynił. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę».

 

Pan Jezus przez trzy lata wędrował, głosił Słowo Boże, przemawiał w przypowieściach oraz wzywał do nawrócenia. Spotykając ludzi, uzdrawiał ich oraz czynił cuda, żyjąc we wspólnocie, tak jak my dzisiaj. Będąc Synem Boga, miał WIELKĄ MOC.

W dzisiejszej Ewangelii zwraca uwagę zachowanie Pana Jezusa oraz intymność spotkania Jego i człowieka. Uzdrowienie głuchoniemego, czyli osoby, która nie mówi oraz nie słyszy, odbywa się z dala od tłumu. To spotkanie Boga i człowieka.

Wtedy wydarza się kolejny cud – człowiek chory zaczyna słyszeć i mówić. 

Spotkanie z Bogiem zawsze nas uzdrawia na duszy. Pozostawia duże zmiany w naszym życiu i relacji z Bogiem.

Popatrz dziś w niebo tak jak Jezus i wierz jak głuchoniemy z dzisiejszej Ewangelii, a doświadczysz cudów spotkania z Bogiem na co dzień.