Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność  jej nie ogarnęła. Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości. Była Światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego, którzy ani z krwi, ani żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła słowami: „Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie”.  Z Jego pełni  wszyscyśmy otrzymali laskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział. Jednorodzony Bóg, który jest w wonie Ojca, o Nim pouczył.

 

Początki chrześcijaństwa

Gdy powstawała Ewangelia świętego Jana, nie było jeszcze dogmatów, a podstawowe prawdy wiary nie były jeszcze ściśle określone. Prolog Ewangelii św. Jana jest próbą uściślania pojęć wiary chrześcijańskiej.

W tekście jego Prologu Słowo znaczy Syn Boży. Słowo jest drobną cząstką mowy ludzkiej. Zdania zbudowane są ze słów, a zdaniami posługujemy się w naszej mowie. Początek Listu do Hebrajczyków opowiada o mowie Bożej do nas ludzi. List do Hebrajczyków był napisany około 30 lat przed powstaniem Ewangelii św. Jana. Jego tekst był znany z całą pewnością św. Janowi. Być może, że ze wstępu do tego Listu św. Jan wziął ideę nazwania Syna Bożego Słowem w swojej ewangelii. A oto słowa wspomniane Listu do Hebrajczyków:

„Wiele razy i na różne sposoby przemawiał Bóg kiedyś, przez proroków do naszych ojców, teraz zaś w dniach, które uchodzą za ostatnie, przemówił do nas przez Syna. To właśnie Jego ustanowił dziedzicem wszystkich rzeczy i przez Niego stworzył świat. Jest On odblaskiem chwały Boga samego i najdoskonalszym wyrazem tego, czym jest sam Bóg” (1,1-3)

 

Ojciec i Syn, Stworzyciel i Odkupiciel

Pierwotne chrześcijaństwo starało się zrozumieć sprawy Boże poprzez pojęcia czysto ludzkie. W naszych ludzkich pojęciach naturalny ojciec jest zawsze przed synem, syn jest zależny od ojca. Twórca jest ważniejszy od tego, który naprawia dzieło uczynione. Święty Jan podkreśla na początku Prologu do swojej Ewangelii, że takiego rozumowania nie można używać odnośnie do Boga Ojca i Syna Bożego. Święty Jan wyjaśnia to takimi słowami: „Na początku było Słowo (czyli Syn Boży), a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało”.

Z zacytowanych słów św. Jana wynika, że dzieło stwarzania i odkupienia jest wspólne równocześnie Bogu Ojcu i Synowi Bożemu.

 

Jan Chrzciciel i wcielony Syn Boży

Ewangelie przekazują nam, że w pierwotnej gminie chrześcijańskiej istniały wątpliwości dotyczące dokładnego określenia roli chrztu św. Jana św. Jana. Ludzie stawali się chrześcijanami przez przyjęcie chrztu. Inicjatorem Chrztu był Jan Chrzciciel, on też ochrzcił wcielonego Syna Bożego. Tymczasem w pierwotnym chrześcijaństwie mówiono i praktykowano chrzest ustanowiony przez Jezusa.  Rola św. Jana Chrzciciela wydawała się być jak gdyby zapomnianą. Św. Jan Apostoł tak rozwiązuje ten problem: „Przyszedł człowiek posłany przez Boga. Jan miał na imię. Przyszedł on jako świadek, aby dać świadectwo o światłości i aby wszyscy uwierzyli przez niego. On sam nie był światłością, był tylko posłany, by dać świadectwo o światłości”.

 

Odrzucenie Syna Bożego

Święty Paweł Mówi w jednym ze swoich Listów, że wcielony Syn Boży był we wszystkim podobny do nas ludzi z wyjątkiem grzechu. To Jego podobieństwo sprawiło, że ludzie nie mogli z łatwością rozpoznać w Nim godności Syna Bożego. Tak opisuje ten fakt św. Jan apostoł w Prologu do swojej Ewangelii: „Przyszedł do swojej własności, lecz swoi Go nie przyjęli”. (Chleb Eucharystyczny, w którym jest teraz wcielony Syn Boży, jest również bardzo podobny do zwyczajnego chleba. Staje, więc przed nami ta sama trudność, jaką mieli ludzie współcześni Jezusowi).

Pod koniec Prologu, św. Jan podkreśla, że nie wystarczy poznać tajemnicę wcielenia, trzeba jeszcze być jej świadkiem. „Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymał od Ojca”. Po odkryciu obecności Syna Bożego w sakramentach, mamy głosić o niej wśród ludzi.